
.
Literatura kobieca i kobieta w literaturze
.
Literatura kobieca. Z czym Wam się kojarzy? Jakoś się tak dziwnie utarło, że od razu wybrzmiewa w tej nazwie tanie romansidło. Być może dlatego, że najwięcej romansów piszą kobiety – chociaż znam kilku mężczyzn, autorów zgrabnie poruszających się w tych klimatach.
Pamiętam, że kiedy zakwalifikowałam swoją książkę do literatury kobiecej, od razu dostałam kilka wiadomości stawiających mnie do pionu. ,,Nie ma literatury kobiecej!”, ,,Nie można w ten sposób dzielić literatury”, ,,Co za głupota w ten sposób określać literaturę” itp. Podrapałam się po głowie, myśląc że może coś przeoczyłam i wpisałam w Google; ,,Literatura kobieca” – no jest i to całkiem sporo. Poszłam do biblioteki szukając tabliczki z tą nazwą – jest cała półka. Spytałam w księgarni o taki rodzaj literatury – jest. Więc o co tyle krzyku?
Być może, właśnie przez pryzmat tanich romansów/ erotyków, które nie wnoszą większej głębi do literatury ogólnie, ta, z nazwą ,,Kobieca”, jest traktowana jako gorszy sort? Ogromny błąd! Wszak kobiety piszące o kobietach, piszą nie tylko miłosne opowiastki rodem z licealnego pamiętnika! Piszemy książki obyczajowe, historyczne, fantastykę, naukowe, kryminały, horrory, eseje, poezję i nadal jest to literatura kobieca. Chociaż nie zawsze skierowana tylko do kobiet.
Polska noblistka Olga Tokarczuk pisze właśnie taką literaturę. Podobnie jak sławna ostatnio Joanna Kuciel – Frydryszak, autorka opowieści o naszych babkach czyli ,,Chłopki”, Katarzyna Grochola pisząca świetne obyczajówki, Magdalena Kordel, która łączy obyczajówkę z elementami fantastyki, Barbara Wysoczańska łącząca obyczajówkę z historią, Joanna Bator, której styl literacki łączy w sobie naukę i historię, Dorota Masłowska, która pokazuje czytelnikom współczesny chaos, ukazując absurdy życia i błądzenie w społeczeństwie postkomunistycznym, Helen Fielding, znana na całym świecie za sprawą ,,Dziennika Bridget Jones”, czy moja ukochana Nora Roberts, pisząca zarówno romanse, obyczajówki, fantastykę oraz kryminały. Założę się, że każdy zna więcej niż jedno z tych nazwisk i nie kojarzy się ono z kiepską literaturą.
Interesująca rzecz, że nie ma podziału na literaturę męską. Skąd zatem nazwa ,,Literatura kobieca”? Dawno temu, gdy siedziałam u przyjaciółki w domu, pięciolatek zapytał swojej mamy czym są hormony i za co są odpowiedzialne u dziewczyn i u chłopców. Nie pamiętam jak, ale mama chłopca zgrabnie wytłumaczyła maluchowi różnice. Pamiętam natomiast proste zdanie, które utkwiło mi głęboko w pamięci: ,,Mężczyzna myśli, kobieta czuje”.
Czy to znaczy, że mężczyzna nie czuje, a kobieta nie myśli? Słyszę słuszne oburzenie w swojej głowie. Nie, oczywiście, że nie. Chodzi o różnorodne postrzeganie świata, emocji, uczuć, rozumienie, postępowanie. Mężczyzna zanim podejmie jakąś decyzję, długo się nad nią zastanawia, nie skupia się na uczuciach, ale na niuansach. Kobieta przede wszystkim czuje, ufa swojej intuicji i myśląc, kieruje się głównie emocjami.
W literaturze pisanej przez kobiety również to się wyróżnia. Umiemy nazwać wszystkie emocje, wczuć się w każdą z nich, opisać każdą na kilka kartek, nie boimy się mówić i pisać o głębokich uczuciach, takich jak seks, macierzyństwo, dojrzewanie, miłość, przyjaźń, ból czy cierpienie. Potrafimy wejść w te uczucia i opisac je w swoich powieściach jednocześnie skupiając się na ważnych tematach społecznych. Mężczyźni poświęcają mniej uwagi emocjom, ale skupiają się na faktach, dowodach, działaniu, drobiazgach.
Zauważyłam na przykład, że często mężczyźni mają problem z przedstawieniem sceny seksu w swoich książkach. Jedni skracają ją do minimum – coś było, bez większego wyrażania co, gdzie, jak – jest to tylko mało ważny dodatek, lub opisując takową scenę bardziej skupiają się na czynności, mniej na uczuciach i emocjach towarzyszących. Kobiety natomiast mogą pisać wielotomowe powieści o seksie, czego dowodem są półki księgarni zapełnione erotykami.
Czym wyróżnia się literatura kobieca, oprócz uczuć i emocji? Piszemy z naszego punktu widzenia. Skupiamy się na kobiecych aspektach, pokazujemy świat przez pryzmat kobiecych doświadczeń. Literaturę kobiecą cechuje głęboka emocjonalność i zdolność do wczuwania się w sytuacje i relacje międzyludzkie. Często są to głębsze, osobiste i autentyczne doświadczenia.
Czy piszemy o kobietach i dla kobiet? I tak i nie. Każdy lubi dobry kryminał, bez względu na to kto jest autorem. Autorki lubią też wczuwać się w męskich bohaterów. Jednak często naszymi bohaterkami są kobiety. Cieszy nas, gdy po nasze książki sięgają mężczyźni. Nie ma zakazów.
Jakie są te kobiety w literaturze? Kobiety na co dzień muszą wykazywać się ogromną siłą. Czy są to matki, które mają na głowie swoje potomstwo, wykarmienie rodziny, zadbanie o porządek i całe mnóstwo drobiazgów, które same się nie zrobią, czy są to kobiety pracujące, które wykonując ciężką pracę, często są niżej wynagradzane od mężczyzn, czy są to kobiety, które określane są na podstawie wyglądu, a nie doświadczenia, wiedzy i umiejętności. Nasze życie w dużej części to walka, ciężka praca i udowadnianie wszystkim swojej wartości.
Bez wchodzenia w tematy feministyczne, uważam że kobiety to wojowniczki. I takie też postacie tworzymy w książkach. Lubimy silne kobiece postacie, które pomimo swoich słabości, lęków, delikatności, sensualności czy różnego rodzaju niemocy, walczą. O siebie, o swoich bliskich, o prawość, o dobro. Pokazujemy w książkach silne postacie, nieidealne, niedoskonałe, z mnóstwem wad, ludzkich przywar, a jednak takie, które idą do przodu z wysoko podniesioną głową.
W literaturze kobiecej, autorki często też przekazują własny punkt widzenia, dzielą się własnymi doświadczeniami, mówią o wyzwaniach, którym muszą podołać, bawią się stylami, emocjami, relacjami. Potrafią stworzyć silną bohaterkę, która jednocześnie może być zmysłowa, delikatna, subtelna. Potrafią stworzyć relacje między kobietami, które się doskonale uzupełniają. Potrafią mówić o swoich słabościach, nie ujmując niczego kobietom.
Współczesna literatura kobieca pokazuje kobiety jako złożone, wielowymiarowe postacie, nie bojące się żadnych wyzwań, które mają głos, mogą decydować, mówić, czuć, działać. To literatura, z którą utożsamiają się kobiet oraz bohaterki, z którymi się zaprzyjaźniamy, które rozumiemy i które inspirują nas do działania. Bohaterki o niezłomnym charakterze, które stawiają czoła trudnościom stojącym na ich życiowej drodze i wychodzą z nich zwycięsko. Takie, które pomimo wyzwań i słabości, walczą, idą dalej i się nie poddają.
Przykładowo moja ukochana autorka Nora Roberts, królowa literatury kobiecej, znana na całym świecie, pisząca od lat i będąca od lat na liście autorów bestsellerów, zgrabnie porusza się w tych klimatach. Kiedy pisze romanse, jej bohaterki są delikatne, emocjonalne, pewne siebie. Kiedy pisze kryminały, bohaterki są twarde, silne, spychające własne słabości na dalszy plan, zachowując przy tym swoją kobiecość. Kiedy pisze fantastykę, jej bohaterki, zazwyczaj przyjaciółki pokazują każdy aspekt naszej natury – od delikatności, przez słodycz, po spryt i siłę. Takie właśnie jesteśmy! To nasza siła, dar i ogromna moc. Jak powinniśmy zatem oceniać książki pisane przez kobiety dla kobiet?
Słysząc określenie ,,Literatura kobieca”, nie myślmy, że to obelga dla autorki, książki lub czytelnika. Myślmy raczej o tym, że znajdziemy na półce w dziale ,,Literatura kobieca” książkę, która zabierze nas w głęboki świat emocji, uczuć, poplątanych myśli, która pokaże nam dobrze znane sytuacje życiowe i pokaże jak z nimi walczyć, która przybliży nas do bohaterki jak do starej dobrej przyjaciółki poznawanej na nowo.
Ani w nazwie, ani w książkach pisanych przez kobiety dla kobiet, nie ma żadnej ujmy dla autorów ani literatury. Wręcz przeciwnie. Kobiety pokazały, że umieją pisać. Że potrafią wczuć się doskonale w bohatera, jego problemy i jego emocje. Że szukają rozwiązań. Wprowadzając do świata książek swoje własne doświadczenia i punkt widzenia, doskonale uzupełniają mężczyzn. Myślących, czujących, działających. Nie do końca rozumiejących kobiety. Garnek złota temu, kto nas naprawdę zrozumiał!
Najlepszy przyjaciel, najwspanialszy syn, najcudowniejszy mąż, najwybitniejszy kochanek ani najmądrzejszy pisarz nie przedstawi tak dobrze kobiecego punktu widzenia, jak kobieta. Żaden z nich do końca nie wie, co czujemy gdy cierpimy, gdy się wzruszamy, gdy kochamy, gdy pragniemy. Żaden z nich nie wie, co znaczy mierzyć się z macierzyństwem, dojrzewaniem, walką o swoją pozycję w pracy, rodzinie, w świecie rządzonym przez mężczyzn. Chwała kobietom, za kobiecą literaturę! Czytajcie kochani. Sięgajcie po różne gatunki. Nie oceniajcie po nazwie, zanim nie zajrzycie do środka. Nie zniechęcajcie się i nie szufladkujcie. Możecie się miło zaskoczyć.
Agnieszka Anna Milewska
Wyraźnie temat rzeka. Możliwości podejścia do niego właściwie się nie kończą. Myślę jednak, że lepiej nie różnicować literatury z uwagi na płeć.