
.
Niemoc twórcza
.
Czasami bardzo chcesz, bardzo się starasz, próbujesz… A nadal nie idzie! Tkwisz w miejscu, nie podoba Ci się to, co stworzyłeś, kasujesz i zaczynasz od nowa. Albo tkwisz bez ruchu gapiąc się w pustą przestrzeń. Gorzej, jeśli nie możesz już patrzeć na swoje dzieło i jest ono powodem stresu… Znasz to?
Chyba każdy, kto tworzy wie, co znaczy mieć wenę i co znaczy niemoc twórcza. Ponieważ ja piszę, będę mówić tylko o tej dziedzinie, ale podejrzewam, że każdy artysta, zna doskonale oba zjawiska i od czasu do czasu mierzy się z zatwardzeniem mózgu.
Czym jest wena? Wena, to zapał twórczy, natchnienie, inspiracja, pasja, motywacja, zdolność i łatwość tworzenia. To moment, gdy siadam przy laptopie, a literki bez problemu układają się w słowa, tworząc całą historię. Na dodatek świetną, taką, z której jestem dumna. To czas, gdy nie zastanawiam się nad tym, co piszę, gdy obrazy są żywe w mojej głowie, dialogi prawdziwe, a sceny mocne. Czas, gdy pracuję na najwyższych obrotach czując frajdę, podniecenie i adrenalinę. A po tym czuję się jak po dobrej kawie i chcę więcej. Jak na haju.
Zdarzają się takie momenty. Gdy walę w klawiaturę laptopa nie myśląc, a tworząc. I wiem, że wtedy powstają moje najlepsze fragmenty. Wypływają z głębi serca, duszy i umysłu. A po tym procesie mam ochotę przenosić góry, jednocześnie tkwiąc nadal w swojej historii. Znacie to?
Gorzej, kiedy dopada mnie odwrotność, czyli niemoc twórcza. Gdy snuję się po domu patrząc nienawistnie na laptop. Gdy mam świadomość, że jestem do tyłu, że powinnam coś napisać, że moja historia mnie woła, a ja nie potrafię się zmusić, żeby do niej usiąść. A kiedy już usiądę, sama do końca nie wiem, o co mi chodzi. Męczy mnie myślenie. Stawianie literek. Zdania niby mają sens, a jednak nic się nie klei. Wtedy zastanawiam się, czy zostawić, czy skasować wszystko, co stworzyłam. Czy to ma w ogóle jakiś sens?
O ile nikt do końca nie wie jak wywołać w sobie wenę, o tyle jest cała masa porad, jak opanować niemoc twórczą. Ile ludzi, tyle poradników, ale prawda jest taka, że każdy musi znaleźć swój własny sposób.
Jak można sobie pomóc?
Po pierwsze regularność. Im dłużej nie piszę, tym gorzej przysiąść mi znowu przy laptopie, a co gorsza zapominam wszelkie emocje i uczucia, które mi towarzyszyły przy pisaniu tej konkretnej historii. No i zapominam, o co w ogóle mi w niej chodziło. Im mam dłuższe prezerwy, tym trudniej mi się wstrzelić w tekst. Dlatego ważne jest, żeby znajdować czas na pisanie, odrobinę się zmusić, zachować regularność, nie odpuszczać i nie poddawać się, chociaż tak byłoby łatwiej.
Druga sprawa to inspiracje. Czujesz, że utknąłeś? Że nie wiesz jak popchnąć swoją historię? Spróbuj szukać inspiracji. Poczytaj książkę, obejrzyj film, myśl o swoim dziele. Czy możesz podkraść jakiś pomysł? Czy podobają ci się dialogi i wartkość akcji? Czy czujesz, że twoja powieść może być tak samo dobra? Widzisz, co i gdzie jej brakuje? Jeśli tak, to jesteś na właściwej drodze.
Kolejne zalecenia, to notatki. Gdy usłyszysz jakąś ciekawą myśl, dialog, piosenkę. Gdy znajdziesz jakiś fajny cytat, który możesz wykorzystać w swojej historii, albo podsłuchasz panie w kolejce do kasy w markecie i uświadomisz sobie, że możesz wykorzystać ich rozmowę w swojej powieści… Rób notatki. Nigdy nie wiadomo, kiedy coś się przyda.
Możesz przyłączyć się do jakiejś grupy – czytelników, lub pisarzy. Możesz porozmawiać o swoim problemie z przyjacielem. Omówić go przy kawie. Pamiętaj, co dwie głowy, to nie jedna. Być może ktoś, kto patrzy na ciebie z boku, spojrzy na twój problem inaczej niż ty i zobaczy rozwiązanie. A jeśli nie, przynajmniej się wygadasz i oczyścisz umysł – to też pomaga!
Zalecane jest również obcowanie z naturą. Spokój. Spacer. Zamknięcie się we własnych myślach. Cisza. Obserwacja świata i przemyślenia. Docenianie małych rzeczy, dostrzeganie piękna, wyciszenie umysłu. Być może, gdy przestaniesz na niego naciskać, żeby się otworzył, w końcu naprawdę to zrobi.
Zastanów się, co cię męczy, przytłacza i stresuje. Może to nadmiar zmartwień i głowa zajęta problemami nie pozwala Ci ruszyć dalej? W moim przypadku bałagan w głowie najlepiej rozładowuje mi się pisząc. Uciekam wtedy od swoich problemów w świat fantazji. Tam umiem się poruszać i wiem, jakie będzie zakończenie oraz jak sobie poradzić. Tu nie zawsze…
No i najważniejsza rada, którą powtarza mi często koleżanka – weź Ty się od siebie… Odwal☺ Nie porównuj, nie przemęczaj, nie wymagaj rzeczy niemożliwych. Nie jesteś jak inni. Jesteś sobą. Masz swój czas, styl, granice, pomysły i tempo. Nie jesteś ideałem. Masz wady. One czynią Cię Tobą. Zluzuj trochę czasem i przestań patrzeć na siebie tak krytycznie.
Co sprawia, że niektórzy nie mogą ruszyć dalej?
Najgorsze, co może być, co zabrało ludziom mnóstwo czasu, zabiło marzenia i sprawiło, że niektórzy w ogóle nie zaczęli. Albo nie skończyli. Absurdalny lęk pt: ,,Co inni pomyślą”? A co mają myśleć? Ludziom nie da się dogodzić i biada, temu, który próbował. Jasne, nie tworzymy dla siebie, a przynajmniej nie tylko. Ja nigdy nie chciałam pisać do szuflady i moje książki, ba nawet ten tekst, czyta mnóstwo ludzi. I znajdą się tacy, którzy się skrzywią, nie polajkują (pozdrawiam moich niezawodnych kciuków w dół), albo shejtują. I w zasadzie, co z tego? Pieski szczekają, czasem ukąsają, i tak, to boli. Ale życie toczy się dalej. TWOJE życie. Nie ich – oni skrzywią się, napiszą krzywdzący komentarz i pójdą na piwo. A TY będziesz przeżywać, płakać, boleć i się wycofasz. Ze swojego dzieła, ze swojej pasji, ze swojego życia… Nie pozwól na to. Nigdy.
Czasem niemoc twórcza przychodzi, bo nie mamy spokoju. Bo coś nas ciągle rozprasza. Nieugotowany obiad, lista zakupów na jutro, lekcje syna, spacer z psem, wizyta u lekarza, krzyki za oknem lub głośny sąsiad, który lubi zupełnie inną muzykę niż Ty. Znajdź na pisanie swoje miejsce i swój czas. Taki, w którym nie będzie istnieć nic innego oprócz Ciebie i twojej książki. I spróbuj się odciąć od wszystkich rozpraszaczy. Ja piszę wieczorami, kiedy już niczego nie muszę i wkładam w uszy głośną muzykę. Ona zagłusza wszystko, łącznie z moimi myślami i pomaga wejść mi zupełnie w moją historię, nad którą pracuję.
Bądź cierpliwy. Uczysz się. Jesteś na początku drogi. Popełniasz błędy. Jest trudno? Jeśli Ci zależy nie odpuścisz. Innym się udało? Inni to nie Ty. Nie oczekuj od siebie perfekcjonizmu. Mróz wydaje, co miesiąc książkę? On też kiedyś zaczynał od zera i też nie było mu łatwo. A ty nie nazywasz się Mróz. Bądź sobą i się nie porównuj. Kopie są przereklamowane.
Innym lękiem, który blokuje jest ten wredny głosik w głowie, który ciągle pyta: ,,A jak się nie uda?”. No dobrze. Może tak być. Może to jednak nie Twoja działka. Ale próbowałeś! Zrobiłeś wszystko, żeby spróbować, wyjść z cienia i iść swoją drogą. Może, jeśli nie ta, to inna ścieżka jest tą właściwą. No i zawsze warto spytać… A jak się uda?:)
Możesz wpaść w dołek niemocy twórczej, jeśli masz za mało lub za dużo pomysłów. Chcesz napisać książkę? Nie działaj impulsywnie. Zabierz się do tego jak do poważnego zadania. Poczytaj artykuły o pisaniu, porozmawiaj z ludźmi, którzy piszą. Wymyśl fabułę, uporządkuj ją, uporządkuj bałagan w głowie, rozpisz, zastanów się i do dzieła. Chaos nie sprzyja dobrym historiom.
Mówi się, że dobrze działa metoda małych kroczków. Zamiast narzucać sobie, że napiszesz całą książkę w miesiąc, a każdego dnia jeden rozdział, spróbuj pisać jedno zdanie. Po trochę do przodu. Ważne, by nie odpuścić. W końcu przyjdzie czas, gdy zdania będą pisać się same, a Ty nawet tego nie poczujesz. I nie zmuszaj się, jeśli masz dość i tego nie czujesz. Z niewolnika nie ma pracownika, czy jakoś tak. Pamiętaj, że Twoja pasja ma być przyjemnością, a nie przymusem. Czytelnik wyczuje Twoją męczarnię w tekście.
Planuj, motywuj się do działania, traktuj pisanie poważnie, jak pracę, nie jak hobby, opanuj presję i stres, znajdź swój własny sposób. I działaj. A kiedy czujesz, że masz dość, po prostu na chwilę odpocznij i wróć silniejszy.
Niemoc twórcza przychodzi i odchodzi. Jest jak fala na wzburzonym morzu Twojego umysłu. Ważne, żeby nie traktować jej, jako porażki, nie dać się jej porwać w głąb i nie przepaść. Jeśli poczujesz, że Cię wciąga, to znak, że potrzebujesz zmiany. A zmiany są dobre.
Ernest Hemingway mawiał – ,,Pierwsze zdanie jest najtrudniejsze”. Jeśli już je zapisałeś, idź dalej i nie daj się zatrzymać. Masz trudniejszy czas? Nie możesz ruszyć dalej? Spróbuj sobie pomóc, odpocząć, zlokalizować problem i działaj.
A co jeśli się uda?
A.A.Milewska
.