.

Namaste

.

Dziś rano, podczas mojej rutynowej pielgrzymki do polskiego sklepu po kefir i kabanosy, spotkałam współczesnego mędrca. Stał przy wejściu, lekko kołysząc się w rytm tylko jemu znanej muzyki, trzymając w dłoni puszkę Tesco Value i emanując aurą kogoś, kto właśnie rozwiązał wszystkie problemy ludzkości.

„Młoda, masz funta?” – zapytał, wprowadzając mnie w trans filozoficzny.

Grzebałam w torebce. On czekał cierpliwie, jakby czas był tylko społecznym konstruktem (co przy jego stylu życia było prawdopodobnie prawdą).

I wtedy to powiedział. Perła mądrości, która powinna wisieć w złotych ramach w każdym dziale HR na świecie:

„Akceptuj ludzi takimi, jakimi są, ale umieszczaj ich tam, gdzie ich miejsce.”

Stałam osłupiała. To był… To było… genialne.

Sun Tzu mógłby się uczyć. Dale Carnegie właśnie przewrócił się w grobie. Wszystkie te drogie kursy corporate leadership, coaching za tysiące funtów, a TU, przy polskim sklepie w piątkowy poranek, bezdomny filozof właśnie streścił całą sztukę zarządzania ludźmi w JEDNYM. ZDANIU.

„Akceptuj ludzi takimi, jakimi są” – część pierwsza. Piękna. Empatyczna. LinkedIn zatwierdza. 

„ALE umieszczaj ich tam, gdzie ich miejsce” – część druga. Chef’s kiss. Machiavelli płacze ze wzruszenia. 

To jest to! Nie zmieniaj ludzi – po prostu deportuj ich do odpowiednich działów!

Kevin z księgowości? Akceptuję, że jest idiotą. Jego miejsce: archiwum w piwnicy, pod ciężkim kartonem.

Karen z HR? Akceptuję jej energię. Jej miejsce: bezludna wyspa, bez biletu powrotnego.

Ten kolega, co zjada twój lunch z lodówki? Akceptuję. Jego miejsce: Nibylandia… czy gdzie sie wysyła tych niechcianych i nikomu nie potrzebnych osiołów?

Dałam mu dwa funty. Zasłużył.

Odszedł, mamrocząc coś o „systemie” i „społeczeństwie”, pozostawiając mnie z kabanosami i egzystencjalnym kryzysem.

Gdzieś tam, między kolejką po parówki a ladą z pierogami, zrozumiałam: najgłębsze prawdy życia nie pochodzą z uniwersytetów Oxfordzie.

Pochodzą z parkingu przed polskim sklepem, za cenę jednego funta.

Namaste, filozofie. Namaste. 

P.S. Jego miejsce? Najwyraźniej właśnie tutaj, przed tym sklepem, edukując masy. I nie widzę powodu, żeby to zmieniać

Dominika Caddick

4
0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *