.

Nie czytasz? Idę z tobą do łóżka.

.

Nie każdy czyta. Nie każdy czytał w przeszłości i nie dla każdego czytanie jest czymś łatwym, a już na pewno nie dla każdego przyjemnym. I nic nam do tego. Bo człowiek może nieść w plecaku historię swojego życia, w której miłość do książek nie istniała.

Weźmy na przykład mnie. W moim domu rodzinnym nie czytało się książek. Tam się piło, gapiło całymi dniami w telewizor, jadło i spało. Wśród złodziei, gdzie dorastałam i wchodziłam w dorosłość, książki nie były do niczego potrzebne. Potrzebne były „graty” do otwierania cudzych mieszkań oraz twarda dupa podczas ręcznych przesłuchań na „dołku”. W domu miałam wtedy recydywistę uzależnionego od alkoholu i wszystko kręciło się wokół tego, czy pije i gdzie pije, czy siedzi i gdzie siedzi.

Kiedy postanowiłam przejść na jasną stronę mocy, pojawił się wstyd (bo przecież nie pasuję) i strach przed nieznanym, nasiliły zaburzenia odżywiania, zaczęły problemy finansowe i mieszkaniowe, co jakiś czas wpadała depresja (często w towarzystwie innych chorób przewlekłych), samookaleczenia i inne takie. Serio, widzicie tam miejsce na kółka czytelnicze?

Dzisiaj jest tak, że raz rozpadam się na kawałki i funkcjonuję jak wyżej, a innym razem w bólach składam do kupy, ćwiczę zdrowe nawyki, próbuję skupić na rzeczach, które mogą mnie czegoś nauczyć i rozwinąć. Ale z tym skupieniem uwagi bywa różnie, dlatego nauka często staje się męczarnią.

I podobnie z czytaniem. Wymaga ode mnie potężnego wysiłku, konieczności wpisania tej aktywności na listę obowiązków, zaraz pod wyjściem do pracy, zmyciem garów czy przygotowaniem czegoś do pożarcia. Posiedzenie z książką nie kojarzy mi się z niczym przyjemnym, nie odpoczywam przy tym. W trakcie lektury czuję rozdrażnienie, po wszystkim – zmęczenie. Z tych właśnie powodów czytać mogę tylko wtedy, gdy jestem naprawdę stabilna. Psychicznie i fizycznie. Co nie występuje u mnie szczególnie często.

Tak mam i wiele osób tak ma. A zawstydzanie kogoś, pouczanie i krytykowanie tylko dlatego, że nie wstawia na fejsie listy przeczytanych w ostatnim półroczu pozycji, to chujowy sposób na nauczenie go miłości do książek.

Beata Kołodziejczyk

3
0

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *