
.
Podsumowanie II Autorskich Targów Książki w Londynie
W minioną sobotę, 29 marca 2025 roku, londyński Klub Orła Białego w Balham stał się centrum polskiej literatury. II Autorskie Targi Książki w Londynie zgromadziły imponującą liczbę 45 autorów, oferując odwiedzającym wyjątkową okazję do spotkań z twórcami literatury i zapoznania się z ich dziełami. W dniu targów odbyło się wiele premier.
Program imprezy obfitował w różnorodne atrakcje.
Za sprawą rozmowy z autorami książki „Chłopi, Reymont i inne dygresje” upamiętniono jednego z literackich patronów roku. Róża Wigeland i Andrzej Smoleń w zajmujący sposób przedstawili publiczności sylwetkę Władysława Reymonta i okoliczności powstania nagrodzonych nagrodą Nobla „Chłopów”.
Na scenie odbyły się dwa panele dyskusyjne, podczas których autorzy książek dla dorosłych i dzieci dzielili się swoimi doświadczeniami i refleksjami na temat współczesnej literatury. Dyskutowano na temat sposobów pobudzających wyobraźnię najmłodszych czytelników oraz o tym, jaki wpływ na proces tworzenia ma codzienne życie w wielokulturowym środowisku.
Wielbiciele książek mieli również możliwość uczestniczenia w spotkaniu autorskim z Anną Partyką-Judge, autorką powieści dla dorosłych oraz dwujęzycznych książeczek dla dzieci.
Wydarzenia literackie dopełnił koncert akustyczny Krisa Bańki, wokalisty i gitarzysty grającego w klimacie popowo-rockowym. Interpretacje artysty stworzyły niepowtarzalny klimat, łącząc świat słowa pisanego z uniwersalnym językiem muzyki.
Tegoroczna edycja Autorskich Targów Książki w Londynie okazała się dużym sukcesem. Wydarzenie przyciągnęło liczne grono miłośników polskiej literatury, którzy przyjechali do Londynu z różnych części Wielkiej Brytanii, a nawet z innych krajów. Mieli oni okazję nie tylko wzbogacić swoje domowe biblioteczki o nowe pozycje, ale także nawiązać osobisty kontakt z autorami.
Inicjatywa ta z pewnością przyczyniła się do promocji polskiej literatury w Wielkiej Brytanii i wzmocnienia więzi kulturowych wśród polskiej społeczności emigracyjnej.

.A oto co pisze o targach Dominika Caddick – pisarka i organizator targów:
.

.
Gdyby ktoś kiedykolwiek zapytał mnie, czy zorganizowanie Autorskich Targów Książki jest łatwe, natychmiast wybuchnęłabym histerycznym śmiechem, a następnie zaczęłabym szukać najbliższego kąta, w którym mogłabym się skulić i mamrotać do siebie zaklecie o deszcz.
Organizacja II Autorskich Targów Książki w Londynie przypominała jazdę na jednokołowym rowerze, podczas żonglowania płonącymi pochodniami, w czasie trzęsienia ziemi. W samych szpilkach.
Wszystko zaczęło się niewinnie. „Zróbmy targi książki!” – pomyślałam z entuzjazmem osoby, która nie ma pojęcia, w co się pakuje. Tak właśnie rodzą się najlepsze katastrofy.
Pierwsze oznaki szaleństwa pojawiły się przy koordynacji terminów 46 autorów. Próba znalezienia daty, która pasowałaby wszystkim, przypominała rozwiązywanie równania różniczkowego z zamkniętymi oczami. „A może 28 marca?” – „Nie mogę, mam fryzjera.” – „A 30?” – „Mój kot ma wtedy urodziny.” Kiedy w końcu udało się ustalić 29 marca, świętowałam to jak lądowanie Małysza bez wywrotki.
.

.
Potem przyszedł czas na logistykę. Rozmieszczenie stoisk w klubie Orła Białego wymagało umiejętności przestrzennych godnych projektanta NASA. „Może poustawiamy stoły w kształcie labiryntu? Wtedy czytelnicy, którzy raz wejdą, nigdy nie wyjdą i będą musieli kupić książki!” – rozważałam w chwili kompletnej desperacji.
A panele dyskusyjne! Próba przekonania pisarzy, by zmieścili swoje przemyślenia w określonym czasie, to jak próba zapakowania całego oceanu do butelki po wodzie mineralnej.
Dzień przed targami mój telefon dzwonił częściej niż w call center podczas wyprzedaży. „Czy mogę przyjechać z 6 braćmi?” – „Czy będzie kawa?” – „A co jeśli moje książki się nie sprzedadzą i będę musiał je wszystkie zabrać do domu?” Moja odpowiedź na wszystko brzmiała już tylko: halo? Halo? Nic nie słyszę… jestem w tunelu, chyba tracę zasięg…
Gdy byłam o krok od zmiany tozsamosci i ucieczki na bezludną wyspę, przypomniałam sobie, że przecież są oni – moi wybawcy, Ada, Łukasz i Dariusz. Niczym superbohaterowie w zwykłych ubraniach, rzucili się w wir chaosu. Ada ogarniała autorów z gracją treserki lwów, Łukasz rozwiązywał problemy techniczne szybciej niż można było je zauważyć, a Darek… cóż, Darek po prostu uśmiechał się i wszystkim od razu robiło się lepiej.
.

.
Kiedy nadszedł wreszcie dzień targów, stałam przy wejściu z mieszaniną terroru i nadziei. A potem zaczęli przychodzić ludzie. Prawdziwi czytelnicy! Z uśmiechami! Chcący kupować książki! W pewnym momencie zauważyłam, że wszyscy się dobrze bawią – nawet ja!
Koncert Krisa Bańki był wisienką na torcie tego wspaniałego dnia. Gdy obserwowałam tłum zaczytanych, rozmawiających i śmiejących się ludzi, pomyślałam: „Było warto.” I wtedy, tylko na chwilę, rozważyłam zorganizowanie trzeciej edycji… ale o tym może nie teraz…
Z całego serca dziękuję wszystkim autorom, którzy zaufali mi na tyle, by powierzyć mi swoje literackie dzieła i reputację. Wasze książki to prawdziwe skarby, a Wasza cierpliwość wobec moich organizacyjnych szaleństw – bezcenna.
A czytelnikom kłaniam się w pas! Bez Was ta cała karkołomna przygoda nie miałaby sensu. To Wy wypełniliście klub Orła Białego życiem i entuzjazmem.
I najważniejsze: Aduśku, Łukciu, Darku – bez Was bylabym w przysłowiowej DUPIE. Dziękuję!
Do zobaczenia za rok? (Proszę, nie odpowiadajcie teraz, dajcie mi najpierw się wyspać).
.





