.

Wielkanoc

.

Wielkanoc od zawsze była dla mnie czymś więcej niż tylko tradycją czy zbiorem rodzinnych zwyczajów. To czas, w którym zatrzymuję się na chwilę i zaczynam wsłuchiwać się w siebie – głębiej, uważniej, prawdziwiej. W tym szczególnym okresie odczuwam wewnętrzną przemianę, jakby coś we mnie  budziło się do życia po długim śnie.

Z każdym rokiem coraz mocniej dostrzegam, że duchowy wymiar tych świąt nie polega jedynie na wspominaniu wydarzeń sprzed wieków, lecz na przeżywaniu ich we własnym sercu. Czuję, jak w ciszy i refleksji rodzi się we mnie nowe światło, które pomaga spojrzeć na siebie z większą łagodnością, wybaczyć sobie błędy i odnaleźć sens nawet w trudnych doświadczeniach.

Wielkanoc staje się dla mnie momentem odrodzenia. Tak jak przyroda budzi się do życia, tak i ja odnajduję w sobie nową siłę. Zaczynam dostrzegać, że wszelkie trudność, upadki, mogą prowadzić do czegoś dobrego – do wzrostu, głębszego zrozumienia siebie i świata. To właśnie w tym czasie uczę się, że prawdziwe przebudzenie nie przychodzi nagle, lecz jest procesem, który wymaga dojrzałości, odwagi, szczerości i otwartego serca.

Czuję, jak moje wnętrze stopniowo się oczyszcza. To, co wcześniej wydawało się „krzyżem”, zaczyna tracić swoją moc. Pojawia się przestrzeń na nadzieję, spokój i wdzięczność. W tych chwilach uświadamiam sobie, że duchowa przemiana nie jest czymś odległym czy nieosiągalnym – dzieje się tu i teraz, w codziennych wyborach, sposobie, w jaki patrzę na innych ludzi i na samą siebie.

Podczas świąt wielkanocnych odnajduję w sobie także większą wrażliwość na to, co niewidzialne. Zaczynam dostrzegać, że życie ma głębszy sens, który wykracza poza to, co materialne. To doświadczenie daje mi poczucie wewnętrznej jedności i harmonii. Czuję, że jestem częścią czegoś większego, że moja droga ma znaczenie, a chwila może być początkiem czegoś nowego.

Ta przemiana, choć subtelna, jest niezwykle prawdziwa. Nie dokonuje się w hałasie, lecz w ciszy serca. To właśnie tam rodzi się moje przebudzenie – spokojne, ale pełne mocy. I choć święta mijają, ich duch pozostaje we mnie, przypominając, że zawsze mogę zacząć od nowa, że w każdej sekundzie mam szansę na odrodzenie niczym feniks z popiołu.

Katarzyna Dominik

.


Poranek nadziei

.

Odsunięty kamień zwiastuje pusty grób.
Ciemność ustępuje światłu,
strach traci swoją moc.
Śmierć przestaje mieć ostatnie zdanie,
rana staje się znakiem nadziei,
a krzyż zwycięstwem bez miecza

Wykonało się!

Obietnica dana ludowi
przeistoczyła się w Baranka,
ślady po gwoździach
prowadzące człowieka
poza granicę ostatniego tchnienia.

Wykonało się!

Oddech powrócił w martwe ciało.
Zmartwychwstałam.

Katarzyna Dominik 

1
0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *