.

Recenzja „Kim jestem” autorstwa – Poczytaj ze mną

.

Nie raz człowiek myśli, że chciałby zasnąć i zapomnieć o wszystkim. O problemach, o ludziach, którzy zawiedli, o decyzjach, które bolą. Chciałby obudzić się z czystą kartą. Bez ciężaru. Bez przeszłości.

Ale czy naprawdę bylibyśmy gotowi nie pamiętać… kim jesteśmy?

Po „Kim jestem” sięgnęłam z ogromnej ciekawości. Znałam dwie pierwsze książki A. A. Milewska i bardzo cenię ją za emocje, relacje i akcje. Autorka w tej książce poszła na całość i stworzyła coś jeszcze bardziej emocjonujące, mroczne i niepokojące. I powiem Wam jedno, że ona jest stworzona do tego gatunku. W moim odczuciu to jej najlepsza książka.

Już sama okładka przyciąga wzrok, jest surowa, tajemnicza, jakby zapowiadała historię o tożsamości rozbitej na kawałki. Opis tylko podkręca napięcie. Wiemy że poznamy w niej kobietę bez imienia, bez twarzy, bez przeszłości… ale z pamięcią ciała, które wie, jak trzymać broń. I jak zabić.

Główna bohaterka zostaje znaleziona ledwo żywa. Pobita. Porzucona. O krok od śmierci. Młodzi ludzie ratują ją i zawożą do szpitala. Gdy odzyskuje przytomność, odkrywa najgorsze. Odkrywa, że nie wie, kim jest. Nikt jej nie szuka. Nikt nie zgłasza zaginięcia. Jakby nigdy nie istniała.

I tu zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki.

Ta książka jest szybka. Dynamiczna. Tu ciągle coś się dzieje. Bohaterka jest zdeterminowana, by odzyskać pamięć. Czuje, że jej dawne życie było życiem na pełnych obrotach… niebezpiecznym, intensywnym, pełnym mroku. A żeby je odzyskać, musi być jeszcze szybsza. Sprytniejsza. Silniejsza. Bo ktoś chciał ją zabić… i może spróbować ponownie.

Najbardziej wciągnęły mnie momenty, gdy strzępy wspomnień zaczynały przebijać się przez pustkę. Wizje płytkiego grobu w lesie. Martwi ludzie. Koszmarna dziewczynka z przeszłości. Potwór bez imienia. I to pytanie, które nie dawało mi spokoju, czy ona jest ofiarą… czy kimś znacznie gorszym?

Relacja z lekarzem, który ją ratuje i pomaga jej odzyskiwać pamięć, to jeden z ciekawszych wątków. On jest jej jedynym punktem zaczepienia w świecie obcych twarzy. Ale czy może mu ufać? Czy ktokolwiek w tej historii jest tym, za kogo się podaje?

Autorka stopniowo odsłania prawdę i razem z bohaterką poznajemy jej przeszłość kawałek po kawałku. I mimo że pewne tropy są subtelnie podsuwane, zakończenie i tak było dla mnie wielkim WOW. Takim prawdziwym. Z tym momentem zatrzymania, kiedy odkładasz książkę i myślisz: „Nie… tego się nie spodziewałam”.

Jakie emocje na Ciebie czekają? Niepokój. Napięcie. Ciekawość, która rośnie z każdą stroną. Chwilami lęk, bo instynkt podpowiada, że prawda nie przyniesie ukojenia. A potem niedowierzanie i szok, gdy wszystkie elementy zaczynają wskakiwać na swoje miejsce.

Mnie zachwycił rozwój akcji i sposób, w jaki autorka buduje atmosferę zagrożenia. Nie było tu miejsca na nudę. Ta historia nie pozwala się zamknąć. Każdy rozdział kończy się tak, że „jeszcze tylko jeden”… i nagle jest druga w nocy.

Najbardziej spodobało mi się to, że ta książka nie jest tylko thrillerem o amnezji. To historia o tożsamości. O tym, że przeszłość, nawet ta zapomniana, wciąż ma nad nami władzę. I że czasem największym zagrożeniem nie jest ktoś, kto nas ściga… ale prawda o nas samych.

Polecam Wam tę książkę z całego serca. Jeśli lubicie dynamiczne historie, silne, choć poranione bohaterki, napięcie i zakończenia, które wywracają wszystko do góry nogami, „Kim jestem” zdecydowanie jest dla Was.

Poczytaj ze mną

2
0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *