.

Ja, hydroksyzyna

.

Wycina mnie. Samochód wchodzi w zakręt przy osiemdziesięciu na godzinę, a ja nie widzę problemu. Wszystko zależy od niedbałego ruchu ręką. Wszystko zależy ode mnie.

Albo taki autobus. Ma krótszy ryj i często do końca nie wiadomo, czy się wyrobi. Wszystko zależy od leniwego ruchu ręki kierowcy. Nie zależy. W każdym razie coraz rzadziej.

Mam lęk wysokości. Dawniej nie miałam, ale kiedy człowiek tyle razy spadnie. Pomału kończą się miejsca na blizny.

– Weź mnie na wódkę.

– Wezmę cię do łóżka.

– Nie chcę.

– Nie ty decydujesz.

Obrastam bluszczem, czasem tłuszczem. Czasem odmawiam sobie jedzenia. Rzadziej różaniec.

– Jesteś głupia, że nie wierzysz w Boga.

– Jestem.

– I masz tego świadomość?

– Przynajmniej mam jakąś świadomość.

A kiedyś nawet chciałam mieć dzieci. I pewnie wtedy jeszcze mogłam. Innym razem nie chciałam, a się zdarzyło. Należy szukać rozwiązań.

– Nie przeżyje pani.

– Wszystkich przeżyję.

– Wszystkich tak, ale nie to dziecko.

– Wcale nie jest mi potrzebne.

– Więc dobrze się złożyło.

W snach nie ma głosów. Tam mnie słychać najgłośniej. Rozdzielam role, nikt już nie jest osobny. Na siebie też patrzę przychylniej.

– Kurwa, panowie, tracimy ją!

Stul pysk! Nigdy mnie nie mieliście.

Zapadam się coraz głębiej. I tylko ja mam wpływ na to, czy wrócę. Nic nie mogę obiecać.

.

Beata Kołodziejczyk

6
0

Jeden komentarz

  1. Hydroksyzyna – antagonizm histaminy oraz lekkie działanie antypsychotyczne – piękne zjawisko. Agonizm nas zabija, antagonizm powoduje obojętność, aż do bezdechu. Można lepić kulki, które niczym bałwan – przechodzą do bezbytu. Świetny tekst! A to dopiero początek podróży psychotropowej, która stworzyła nasza współczesna zurbanizowana cywilizacja. 🙂

    Tomasz Kowalczyk

Skomentuj Tomasz Kowalczyk Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *