
.
U(ROJE)
ciężko miesiąc
od dnia jednego odróżnić
gdy dzień z nocą się zlewa
świt zmierzchem
ten zaś świtem
za minutą sekundy
minuty po godzinie
_ sześćdziesiąt _
i znów to samo
zasypiasz
wstajesz
nie budzisz się
w amoku non stop
kolacja obiad śniadanie
(a co to
na co
komu)
się pytasz
nie pamiętasz
tak
wczoraj odwiedził cię krewny
we śnie
kilka słoików przyniósł
z babcinej spiżarni
później znów koszmary
krótkie filmiki muzyką przeplatane
beng beng
bach bach
nawet disco jakieś
roje pszczół wyrojone
(faza wymiany matek)
połączone w jeden
nad głową latają
a w uszach aż szumi
gryzie
dusza piecze
(skóra)
ty
wciąż jesteś
bzzz
a weźże się umyj
masz
wody zimnej kubeł
przepraszam
gdzie łyżeczki
Paula Nikoret