Komentarze


Wartość prawdziwego człowieka nie leży w rozumie, lecz w sercu, a wartość serca jest niezależna od wartości rozumu [Jean-Jacques Rousseau]

Komentować czy lepiej trzymać język za zębami?

Dobre pytanie, ale czy jest złoty środek, aby nie oberwać obuchem w głowę? Jeśli ktoś taki znajdzie, proszę niech do mnie napisze jak najszybciej, bo już mi brakuje bandaży do owijania ran zadanych przez „mędrców” znających życie i pisanie wierszy lepiej ode mnie. Oki, co do drugiej części zdania mogę się zgodzić, gdyż „zawsze” podkreślam, że jestem samoukiem. Mam prawo nie znać się na wszystkim i nie strugam Greka, bo nim nie jestem. Jednak w kwestii pierwszej części zdania, mogłabym wiele powiedzieć, i to z nawiązką. Niemniej poprzestanę na tym, gdyż otwarcie ust, a jeszcze wypowiedzenie własnej opinii może spowodować grad ostrych, kaleczących komentarzy…

Gdy milczę jest źle. Wciąż ktoś się czepia, że nie mam własnego zdania. Kiedy lajkuję, także są pretensje, że tylko polubiłam, a nie wstawiłam grafiki. Jak użyję stosownego obrazka bądź buźki/emotikon rzęsiste łzy krokodyle się leją z pretensjami, dlaczego nic nie napisałam od siebie. I wreszcie, kiedy wklikam kilka słów (co sprawia mi fizyczny ból z powodu martwicy kości m.in. dłoni, dlatego wstawiam serduszka w formie podziękowań) zostaję oskarżona o niegrzeczność, zadufanie, braku miłosierdzia i miłości, jakie głoszę wszem i wobec. O Matko z córką, jak tu każdemu dogodzić?
Przekonałam się, że chyba jednak lepiej pozostać przy pierwszej wersji, i nie wypowiadać własnego zdania bo od razu leci lawina inwektyw. Albowiem jak mogłam, ja taka dziewucha ze wsi zabitej dechami, zanegować słowa samozwańczego autorytetu Pani, założycielki jednej z grup, w której publikuję wiersze.
Kiedyś naiwnie wierzyła, że świat poezji i „poetów” wolny jest od zazdrości, rzucania kłód pod nogi, tudzież kopania i wbijania zardzewiałych noży w plecy. O jakże się myliłam – naiwności moja.
Resztę pozostawiam pod rozwagę każdemu z osobna. Jako, że dla mnie człowiek jest w tym wszystkim najważniejszy, a pokora może zdziałać cuda, zamilknę, aby wspomniany autorytet nie wysłała w moją stronę kolejnego, wątpiącej jakości (swojej drugiej twarzy/podwójnego profilu), legionu.
Nie chcę być workiem treningowym dla niespełnionych ambicji poety(ki) niskich lotów (jak nazywają tę osobę w środowisku artystycznym oraz ludzie przez nią skrzywdzeni, tylko dlatego, że mieli odwagę mieć inne zdanie). Zachowanie swoje ta osoba tłumaczy szczerym i kreatywnym komentarzem, niemniej w rzeczywistości jest to obrzucanie błotem i zakłamana opinia nasączona zazdrością.
Tak na marginesie, od poezji nie można się uzależnić. Albo się ją czuje i kocha, albo nie. A ci, którzy piszą schematycznie i krytykują innych, aby zyskać poklask klakierów/zauszników bądź co gorsza, zawyżyć swoje upadające ego, niestety nie mają nic wspólnego z poezją. Za takie osoby się modlę i życzę im zdrowia. Kiedyś padną ofiarą własnego jadu, i zostaną wrzucone w mogiłę zapomnienia.
Powiedziano mi także, że motywy działania tej osoby to czysta zazdrość. Zazdrość hm… może tak, ale na pewno nie czysta. Czysta może być miłość, a zazdrość to chora ambicja niespełnionych marzeń (w tym przypadku marzeń stania się osobą lubianą i czytaną, które de facto, mimo wielkiego trudu i dojrzałego wieku, wciąż płoną na panewce). Zazdrość to ciemna strona mocy, z którą nie chcę mieć nic do czynienia.
Zastanawiam się tylko czego można mi zazdrościć? Choroby, zamknięcia w czterech biało-higienicznych ścianach, hektolitrów kroplówek, tysiąca kolorowych kapsułek, codziennych iniekcji, obolałych, zgrabiałych i niesprawnych dłoni, walki z systemem i wiatrakami w białych fartuchach, zakazów i nakazów, oddychania pod kloszem, bóli i cierpienia, a może balansowania na krawędzi życia i śmierci?!

Wolę spacerować wąskimi uliczkami, gdzie uśmiech człowieka jest szczery i rozjaśnia najciemniejszą noc, niż szerokimi bulwarami alei pseudo gwiazd, których światło przytłacza i oślepia szczerość i serdeczność serca.

Kasia Dominik

4
0

2 komentarze

  1. Pisząc i publikując swoje pisanie zawsze jesteśmy narażeni na komentarze. Jednym się podoba, innym ani trochę. Jedni chwalą, inni krytykują. I co z tym zrobić? Można się uśmiechnąć lub napisać świetny felieton na ten temat – brawo.

  2. Internet przyczynił się do tego, że zmniejszył świat i przywiódł w nasze życie ludzi, których bez niego raczej nie mielibyśmy szans spotkać. Stykamy się z innymi życiami, innymi doświadczeniami, bólami, problemami, czy po prostu przemyśleniami.

    Jesteśmy narażeni na konfrontacje, które albo nas wzmacniają albo osłabiają. W wielkim skrócie oczywiście.

    Czasami zastanawiam się, skąd w ludziach tyle jadu. Ale nie znajduję odpowiedzi.

    Zaledwie parę razy trafiłam na osoby nastawione centralnie na atak. Choć nie wiem do tej pory, czy to był atak adresowany do mnie czy po prostu do świata. Na szczęście zawsze szybko znajdowałam wyjście z takich „relacji”.

    Przytulam, Kasiu. Życzę jak najwięcej zdrowia, sił i spokoju.

    Agnieszka

Skomentuj Agnieszka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *