PARYŻ W OGNIU

Cité, jak przyczajony tygrys, czeka na zapadnięcie zmroku. W nocy wyciąga pazury 

i atakuje, pokazując swoją niszczącą siłę.

W języku francuskim cité oznacza osiedle, ale też określony teren kontrolowany przez handlarzy narkotyków. Jest to państwo w państwie, które rządzi się własnymi prawami i gdzie policja nie jest mile widziana.

Wydarzenia z ostatnich dni nie są dziełem przypadku; od dawna relacje między mieszkańcami cité a policją stawały się coraz bardziej napięte. Pamiętam sytuację, kiedy w trakcie rutynowej kontroli w jednym z podparyskich osiedli na policyjny samochód zrzucono z ostatniego piętra bloku lodówkę. Niestety, lodówka spadła na wracającego ze szkoły chłopca. Wtedy nikt nie krzyczał o konieczności zapłaty za rachunki krzywd. Sprawę przysypano popiołem milczenia. 

Dlaczego jedna śmierć jest więcej warta niż inna?

Odpowiedź jest niepokojąca w swojej prostocie, ale niechętnie wyjawiana przez władze. Od lat rząd nie robi nic, aby zapobiec wzrostowi przemocy. Kontrolowane przez handlarzy narkotyków cités czują się całkowicie bezkarne. Policja, strażacy omijają te miejsca szerokim łukiem. Jadą tam z konieczności, kiedy dochodzi do porachunków pomiędzy dilerami. 

Czy zastrzelony przez policjanta chłopak był dilerem?

Tego nie wiem, wiem natomiast, że jeździł po ulicach miasta nie swoim mercedesem, bez prawa jazdy. Nie reagował na polecenia policjantów, którzy przez dwadzieścia minut starali się go zatrzymać. Policjant strzelił, zabił chłopca, a sam trafił do więzienia. Na tym sprawa powinna się zakończyć, ale jak wszystkim wiadomo, to wydarzenie dało początek zamieszkom, nie tylko w Paryżu , ale także w innych miastach Francji. 

Od kilku nocy, ubrani na czarno młodzi ludzie podpalają budynki użyteczności publicznej i rabują sklepy. Nie jest to tylko niechęć młodzieży do przedstawicieli prawa, to głęboka frustracja części narodu, która znalazła ujście w przemocy.

W wywiadzie udzielonym w Radio SUD Michel Onfray – pisarz i filozof – mówi: „Nation qui se déteste elle-même”. Mocne słowa, naród, który nienawidzi sam siebie. Skąd się bierze poczucie wyobcowania wśród młodych mieszkańców kraju nad Sekwaną? 

Przyczyny obecnych konfliktów tkwią ukryte w historii Francji. Rewolucja Francuska, podczas której jedna część społeczeństwa wymordowała drugą, wywołała nieuświadomione poczucie winy. Rozbicie kraju w czasie okupacji, współpraca z najeźdźcą, wojna w Indochinach i Algierii spowodowały, że naród francuski nie czuje się dobrze sam ze sobą, jest rozwarstwiony, podzielony na liczne frakcje. Rządząca krajem lewica nie potrafi się porozumieć pomiędzy własnymi, licznymi odłamami. Kraj jest niestabilny, wystarczy wzniecić iskrę, aby wybuchła beczka z prochem, na której od lat siedzi rząd.

To, co się dzieje w ostatnich dniach nikogo, aż tak bardzo, nie zdziwiło. Oczywiście jest związany z tym szok i niepewność, co przyniesie przyszłość, jednak wypadki te szykowały się od dawna. W 2005 doszło do podobnych rozruchów i niestety, nic się w działaniach rządu nie zmieniło. Od tego czasu do Francji przybyły cztery miliony imigrantów. O wszystko co złe oskarża się imigrantów, ale czy nie jest to przypadkiem szukanie kozła ofiarnego, aby odciąć się od odpowiedzialności za brak działań mających na celu zjednoczenie narodu? 

Starożytni Rzymianie mawiali: dziel i rządź.

Rzymianie świadomie tworzyli konflikty między ludami, które podbijali. Dzięki nim państwa będące w konflikcie nie jednoczyły się przeciwko Imperium Rzymskiemu. 

Mimo stosowania tej metody Imperium upadło, ale idea dziel i rządź nie zginęła wraz z nim. Korzystał z niej król Francji Ludwik XIV, który skłócał swoich ministrów, tak aby żaden z nich nie zagroził jego władzy. Niektórzy uważają, że dzisiejsi politycy także stosują tę zasadę, bo dzięki niej łatwiej zyskać sympatię mniejszych grup społecznych.

Jeżeli chodzi o polityków, to więcej uwagi poświęcają dbaniu o wizerunek w mediach, niż problemom w państwie. Imigranci czują się wyobcowani, gdyż upycha się ich w odizolowanych blokowiskach. Dzielnice imigrantów pokrywają się zazwyczaj z dzielnicami biedoty i są usytuowane na obrzeżach miast stanowiąc swoiste getta. Cités tworzą własne reguły przetrwania, które bazują na prawie silniejszego. Gdy do tego dorzuci się nielegalny handel narkotykami, a co za tym idzie niechęć do patroli policyjnych, w rezultacie otrzymujemy mieszankę, którą łatwo doprowadzić do wybuchu. 

Francję dotykają różnorodne problemy: gettoizacja dzielnic, niepewność, bezrobocie, niepowodzenie edukacji narodowej, rasizm, dyskryminacja, przestępczość należą do najczęściej wymienianych. 

Co to jest gettoizacja tłumaczy Andrzej Borowski w artykule Gettoizacja jako nowy wymiar totalizacji. Gettoizacja jest zjawiskiem polegającym na narastaniu społecznych dążeń do funkcjonowania w zamkniętych enklawach, ze względu na potrzebę poczucia bezpieczeństwa i chęć wyraźnego zadeklarowania własnego statusu, materialnego, politycznego, religijnego, etnicznego itp. Źródeł teoretycznych rozważań nad gettoizacją można poszukiwać w wielu zjawiskach. Jednym z bardziej znanych jest szeroko omawiana koncepcja E. Fromma dotycząca charakteru autorytarnego, który zakłada bezradność i samotność człowieka we współczesnym świecie oraz funkcjonowanie instytucji i systemów autorytarnych (totalitarnych) pomagających zdjąć z niego ten ciężar. 

Osoby przebywające w instytucjach totalnych (zamkniętych społecznościach) mają do pokonania od kilku do kilkunastu dodatkowych barier.

Podstawowe bariery występujące w instytucjach totalnych można podzielić na:

A) Bariery fizyczne: 

     a) naturalne:

        1. lądolód, pustynia, las, wysokie góry, woda

        2. głębia morska, ziemia

        3. przestrzeń kosmiczna

     b) sztuczne:

        1. zasieki z drutu kolczastego, siatka, uniform, obroża

        2. krata, żywopłot, płot

        3. drzwi, mur, most zwodzony

B) Bariery symboliczne:

        1. bariera prawna (zakaz wstępu, regulamin pobytu)

        2. bariera językowa (żargon)

        3. bariera kulturowa (ostracyzm, stygmatyzacja)

        4. bariera psychologiczna (wyuczona bezradność)

        5. bariera medyczna (kwarantanna)

        6. bariera religijna (klauzura)

        7. bariera komunikacyjna (brak łączności i dostępu do informacji z zewnątrz).

W zamkniętych społecznościach miejskich (gettach) występują przede wszystkim fizyczne bariery sztuczne oraz niektóre bariery symboliczne.

Podejmowanie działań integrujących takie enklawy z resztą okolicznych mieszkańców najczęściej kończy się niepowodzeniem, z uwagi na obustronną niechęć do podejmowania i utrzymywania bliższych relacji. Wszak odizolowanie od reszty społeczeństwa jest podstawą funkcjonowania zamkniętych społeczności.

Podsumowując, dzisiejsza sytuacja związana jest z brakiem działań w przeszłości. W 2005 roku doszło do zamieszek z powodu śmierci dwóch nastolatków chowających się przed policją w dystrybutorze energii elektrycznej, gdzie zostali porażeni prądem. Od tego czasu nie było współpracy między poszczególnymi grupami społecznymi, rząd nie wykazywał chęci, aby naród zjednoczyć. Politycy szukając oszczędności na prawo i lewo ucięli gałąź, na której siedzieli Francuzi – rozwiązali organizacje zajmujące się życiem kulturalnym w cités. Organizacje te dawały zajęcie młodym ludziom. Oczywiście, czasami były także przykrywką nielegalnego handlu narkotykami. Jednak przez brak kontaktu z mniejszościami zamieszkującymi blokowiska odebrano im także możliwość dialogu. Odcięto te społeczności od reszty społeczeństwa wysyłając na nie od czasu do czasu policję w celach represyjnych.

Przyczajony tygrys czeka na zapadnięcie zmroku.

Katarzyna Godefroy

.

1. M. Onfray, Nation qui se déteste…Naród, który nienawidzi sam siebie, tłum. z fr. autorki.

2. A. Borowski, Gettoizacja jako nowy wymiar totalizacji, „International Letters of Social and Humanistic Sciences (ILSHS)”, 2013, vol. 2, s. 56-60.

5
0

3 komentarze

  1. Niektóre źródła podają, że zamieszki spowodowali imigranci. Jeśli tak, to niedługo coś takiego może spotkać Polskę, która przyjmuje wszystkich, jak leci. Ale, ale pewnie te źródła to zła propaganda. Poza tym nasi drodzy migranci to bardzo dobrzy, pracowici ludzie 🙂

    1. niektorzy na pewno. Są nacje, które bardzo dobrze asymilują się z lokalną społecznością, Polacy się do nich również zaliczają, ale niektóre nacje tworzą własne państwa w państwie i nie czuja sie związani z krajem, w którym żyją i korzystają z pomocy materialnej.

  2. Jedność i współpraca stały się wartościami deficytowymi we współczesnym świecie, a barier przybywa i to zjawisko dotyczy nie tylko Francji.
    Natomiast kultura i sztuka traci swoją moc i zainteresowanie i coraz częściej nie ma nic do powiedzenia.

    Niebo

Skomentuj Niebo Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *