
.
Dzieciństwo
.
Ada, to nie wypada!
Tak być nie może, trudna rada!
Na widok wszystkich twoich fantastycznych psot
Aż oblewa zimny pot.
Ada, to nie wypada!
Co rusz to wybryk, maskarada,
Te eskapady dzikie i figle psie.
Co ty robisz? Zmiłuj się!
Czerwiec to czas czereśni. Powietrze staje się lżejsze, dni wydłużają się niemal bez końca, myśli coraz częściej uciekają w stronę wakacji. Szkolne obowiązki schodzą na dalszy plan, a świat nabiera kolorów. W ogrodach dojrzewają czereśnie, na łąkach kwitną chabry i maki, wieczory pachną trawą nagrzaną słońcem.
To czas beztroski, zlizywania roztopionych lodów z palców. Czas kąpieli w rzece, gdy chłodna woda przynosi ulgę po upalnym dniu, a włosy schną potem na wietrze. Czas bosych stóp, piegów na nosie i śmiechu, który niesie się daleko pośród pól i łąk. Czas jazdy na rowerze bez celu, budowania szałasów, zbierania polnych bukietów i długich wieczorów, kiedy nie chce się wracać do domu, bo dzień wciąż jeszcze trwa.
W czerwcu szczególnie łatwo uwierzyć, że szczęście jest czymś prostym. Takim, jakie odnajdujemy na kartach książek o radosnym dzieciństwie. Wystarczy przypomnieć sobie bohaterów „Dzieci z Bullerbyn”, ich wspólne zabawy, wyprawy, psoty i zwyczajne dni, które w pamięci pozostają niezwykłe. Świat Lisy, Lassego, Bossego, Ollego, Britty i Anny pokazuje, że do szczęścia wystarczą przyjaciele, odrobina wyobraźni i letnie dni spędzane blisko natury.
Podobny urok mają „Przygody Tomka Sawyera” – energicznego, pełnego pomysłów chłopca, który zawsze znajduje wyjście z sytuacji. Jego świat nad Missisipi jest pełen przygód, tajemnic i marzeń o wolności. Czytając tę książkę, niemal czuje się zapach rozgrzanej ziemi, słyszy szum rzeki i dziecięce głosy niosące się po okolicy.
Z kolei „Wakacje z duchami” Adama Bahdaja przypominają, jak niezwykłe potrafiły być letnie miesiące spędzane z przyjaciółmi. Każdy dzień przynosił nową zagadkę, nową wyprawę i nowe emocje. Wystarczył rower, plecak i grupa zgranych kolegów, by zwykłe wakacje zamieniły się w wielką przygodę.
Te opowieści przypominają o dzieciństwie, w którym czas płynął wolniej, a każdy dzień wydawał się pełen tajemnic. O wakacjach, które zdawały się nie mieć końca, o gorących dniach pachnących sianem, o wieczornych rozmowach przy ognisku, o obserwowaniu gwiazd i wsłuchiwaniu się w odgłosy letniej nocy. O porankach, gdy budził śpiew ptaków, i o wieczorach, gdy trudno było zasnąć z emocji przed kolejnym dniem.
Książki te pokazują dzieciństwo jako czas odkrywania świata, budowania przyjaźni, przeżywania małych codziennych cudów. W większości z nich szczęście nie wynika z bogactwa czy niezwykłych wydarzeń, lecz z poczucia bezpieczeństwa, bliskości natury, czasu spędzanego z innymi dziećmi. Uczą dostrzegać radość w rzeczach prostych: w smaku dojrzałych czereśni, w szumie rzeki czy wspólnej zabawie trwającej do zmierzchu.
Myślę, że to właśnie dlatego tak często wracamy do nich w czerwcu. Kiedy lato stoi już u progu, łatwiej odnaleźć w sobie dziecko, które wciąż wierzy, że najpiękniejsze przygody dopiero się zaczynają.
A jakie Tobie przychodzą na myśl książki o szczęśliwym dzieciństwie?
Kasia
.
Oczywiście Dzieci z Bulerbyn, do dziś czasem sobie to czytam