.

Śmierć Safony



Blask słońca już w dół się pochyla.
Woń kwiatów wychodzi z ukrycia.
Dzień właśnie otwiera swój skarbiec.
Biel skały trwa w wody odbiciu.

Ta skała gorąca jak ogień
wypala mi ślady na stopach.
Podchodzę na skraj i spoglądam -
to woła mnie woda głęboka.

Jej chłód chce mnie objąć, utulić,
gdy on nie chciał dać mi spojrzenia.
Jej fale mnie w sen ukołyszą.
Jej cisza mi da zapomnienie.

A przecież wiatr pachnie i tańczy!
Z oddali dochodzi dźwięk pieśni.
O, gdybym żyć mogła, oddychać,
lecz nie czuć, nie pragnąć, nie tęsknić!

Lecz życie jest ciągłą tęsknotą,
pamięcią o kimś utraconym.
Ciekawe, czy ktoś moje kości
odnajdzie na dnie rozrzucone.

A obok dostrzeże ślad liry.
Szept pieśni usłyszy, zdumiony.
I wtedy być może odgadnie:

„To szczątki poetki Safony”.

.

Katarzyna Maria Dźwigała

12
0

2 komentarze

  1. Tak, naprawdę mi się podoba. Trochę staroświecki w stylu, ake to nie jest przygana, lecz pochwała. Ktoś powinien napisać do niego muzykę, ktoś powinien zaśpiewać.

    P.Bies
    1. Cieszę się. Co do muzyki, zgadzam się. Moje wiersze dobrze nadałyby się na teksty piosenek. Ułożyłam nawet muzykę do dwóch wierszy, jeden do przekładu wiersza Sylvii Plath, ale niestety trudno jest się zajmować wszystkim…

      Katarzyna Maria Dźwigała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *