
.
Sotyris Paskos – Jestem tylko poetą
.
Toster Pandory
Jesteś rozpoznawalnym polskim poetą, cenionym za szczególną wrażliwość na posługiwaniem się słowem w poruszaniu emocji, jednak Twoje nazwisko jest bardziej niż nietypowe dla naszej tradycji literackiej. Znając Cię od kilku lat wiem na pewno, że myślisz po polsku i to w sposób, który pozwala Ci pisać poezję, przecież szczególnie trudną dziedzinę, jeśli chodzi o posługiwanie się językiem. Skąd się wziąłeś – za tym dość żartobliwym pytaniem, kryje się jednak ciekawość nie tylko o Twoje korzenie, ale też kontekst, który stworzył poetę.
Sotyris Paskos
Urodziłem się jak każdy żyjący człowiek, a właściwie to nie jak każdy, bo z czepkiem na głowie, no i z długimi włosami. Moja starsza córka to pewnie odziedziczyła po mnie, najlepszy numer był przy jej chrzcie, kiedy ksiądz, chrzcząc hurtowo dzieci, zaśmiał się, kiedy zdjęliśmy jej czapeczkę i rozsypały się włosy. To może od początku. Urodziłem się 6 marca 1954 roku we Wrocławiu. Co prawda niewiele pamiętam z tamtego okresu, ale ponoć byłem ładny i młody! Teraz jestem nadal piękny, tyle że już nie tak młody.
Moimi rodzicami byli uchodźcy polityczni z Grecji, stąd to imię i nazwisko. Duszę słowiańską mam po ojcu, który był greckim Macedończykiem, dlatego też nie posiadam obywatelstwa greckiego tylko polskie, które uzyskałem po 40 latach bycia cudzoziemcem w Polsce, ale to inna historia, która świadczy o tym jak zagmatwane jest życie człowieka.
Już od szkoły podstawowej lubiłem czytać książki wręcz połykałem je, może dlatego znam trochę język polski. Zawsze miałem czwórki z polskiego, a nawet piątki. Wiersze zacząłem pisać już w podstawówce i o ile pamiętam były one o miłości. Nie zachowały się, pewnie opróżniłem szuflady, bo już się nie mieściły.
Jak znalazłem się w Grecji? No cóż, chciałem mieć Harleya i już nawet miałem połowę silnika, a brat który był w Grecji napisał, że zarobię tam pieniądze i sobie dokupię brakujące części. Przyjechałem, ale jakoś nie wyszło i po roku przyjechała żona z dziećmi za pieniądze uzyskane ze sprzedaży Harleya. No i tak zostaliśmy na tym zgniłym Zachodzie!
Siedziałem sobie przy stoliku w dworcowej poczekalni, popijając herbatę. Czekałem na tramwaj, który nocną porą jeździł rzadko. Na dworze było chłodno, dlatego schroniłem się na dworcu. W pewnym momencie podeszła do mnie starsza pani z tych dworcowych księżniczek. Siadła i zapytała czy się nie napiję czegoś mocnego. Odpowiedziałem, że nie mam pieniędzy.
– Nie chcę twoich pieniędzy! Po czym polała pod stołem do plastikowego kubka i podała mi. Nalała też sobie. – Co tu robisz po nocy?
Wracam z próby studenckiego teatru.
-Artysta, no tak długie włosy. – Pewnie jeszcze wiersze piszesz? Powiedz jeden!
.
- Kiedy urodzi się słowo
Nieważne która to będzie godzina
Muzyka będzie grać na okrągło
A ja zbuduję swój mały świat
Bez złości i nienawiści
Niech tylko narodzi się słowo
Tak łatwo jest zamknąć
Świat w każdej dłoni
Wystarczy jeden pocałunek
A kiedy urodzi się słowo
Małe krzykliwe słowo o radości
Miłość będzie trwać na okrągło
A ty zbudujesz mu schron
Tak by było bezpieczne
W twoich małych dłoniach
Jak łatwo jest zamknąć
Świat w każdej dłoni
Wystarczy jeden pocałunek
Siedziała milcząca, polała i wypiliśmy bez słów. -Też miałam marzenia o miłości…
TP.
Grecja – kolebka naszej cywilizacji i kolebka poezji, tkwi w naszej świadomości bardzo mocno nie tylko w sferze kultury, ale również w sferze cywilizacyjnej. Czy te korzenie miały wpływ na Twoja tożsamość literacką. Czy rodzinny dom miał wpływ na kształtowanie się Twojej wrażliwości poetyckiej, jak budowała się Twoja biblioteka doświadczeń literackich pomiędzy grecką tradycją i polską rzeczywistością?
S.P.
Oczywiście, że rodzinny dom miał wpływ na mnie jak na każdego. Czy miał wpływ na moją wrażliwość poetycką, no tego nie wiem, ale myślę, że tak. Może artystyczność wyssałem z mlekiem mamy? Kto to wie? Mimo, że moi rodzice nie znali na tyle języka polskiego by mnie nauczyć gramatyki, to jednak poprzez czytanie i naukę w szkole opanowałem go w stanie wystarczającym na pisanie poprawnie. Kiedyś w zawodówce, nie napisałem w domu zadania z polskiego i kiedy pani czytała listę obecności, ja szybko pisałem. Zapytała mnie czy skończyłem i kazała przeczytać. Przeczytałem i odpowiedziała, że za to, że pisałem teraz, dostanę czwórkę. Podziękowałem.
Co do czucia się Grekiem, to przypominam sobie dwie sytuacje w życiu. Pierwsza miała miejsce, kiedy byłem małym chłopcem i taki jeden sąsiad z pierwszego piętra śpiewał: „Uciekaj Greku do dziury, bo cię zje kot bury” Jego śpiew zakończył się, gdy zimą skopaliśmy sobie nogi buciorami narciarskimi. Jako grecki Słowianin wytrzymałem, on nie i z płaczem udał się do domu. Teraz zdaję sobie sprawę, jakim złym byłem człowiekiem, bo odebrałem mu chęć na śpiewanie, a mógł zostać artystą. Mea culpa!
Drugi raz, kiedy byłem dużo starszy to uczestnicząc w pewnej dyskusji usłyszałem: „Nie udawaj Greka” Moja odpowiedź, że nie muszę, bo jestem Grekiem, wywołała śmiech moich znajomych, którzy wiedzieli kim jestem. Człowieka zamurowało.
Ach, zapomniałem o trzecim przypadku. Kiedyś po zajęciach Judo jeden ze starszych zawodników powiedział, że mam sylwetkę jak posąg Apollo! To dla tych co wątpią w moją piękność! No taki piękny się urodziłem!
Kiedy przyjechałem do Grecji zderzyłem się z biurokracją do tego stopnia, że aż napisałem wiersz!
.
W ojczyźnie mojej
Ja obcy człowiek
odbieram chleb
mojemu bratu
pracując na czarno
W ojczyźnie mojej
(gdzie przyszedłem
na świat)
Ja obcy człowiek
usłyszałem że
wyczerpałem limit
gościnności
Stoję teraz pod
pomnikiem Byrona
i mówię do niego
Ty miałeś dwie ojczyzny
Ja nie mam żadnej
.
wiesz
wyhaftuję
na sztandarze
parę bredni
coś o wolności
może i Boga gdzieś zmieszczę
no i ten Honor zeszmacony
a na koniec coś o tym kraju
może Ojczyzna w jednym zdaniu
niech się cieszą maluczcy
a na środku hasło przewodnie
wypiszę złotymi głoskami
niech żyje kłamstwo między narodami
.
TP.
Nie mogę nie zapytać o Twoją rodzinę. Ja wiem, bo to jeszcze się mieści w moim czasie, ale podejrzewam, że nie wszyscy wiedzą, a szczególnie ci młodsi czytelnicy, jak to się stało, że tylu Greków nagle znalazło się w Polsce. Nie jesteś jedynym Grekiem, który zaistniał w naszej kulturze i są to nazwiska rozpoznawalne i wielkie. Proszę opowiedz tę historię, bo jest doświadczeniem czasu, dlaczego rodzina grecka musiała szukać azylu w Polsce?
S.P.
W Polsce w okresie od 1949 do 1951 znalazło się około 12 do 14 tysięcy ludzi z Grecji.
Było to pokłosie Jałty, gdzie wielkie mocarstwa zabawiły się w Boga i podzieliły Europę na tereny wpływów. Każda wojna domowa, to najgorsza wojna jaka się może wydarzyć. Anglicy do walki z komunistyczną partyzantką Grecji wykorzystali współpracowników jak i byłych członków greckich formacji hitlerowskich, ubrali ich nawet w angielskie mundury. Cel uświęca środki. ZSRR wywiązywało się ze swoich obowiązków i nie uzbrajało partyzantki greckiej. Tylko Albania, Jugosławia i Bułgaria pomagały Grekom. Kiedy do walki włączyli się Amerykanie losy tej wojny zostały przesądzone. Partyzanci wycofali się do Albanii, Jugosławii i Bułgarii. Mój ojciec jako ciężko ranny i mama zostali zapakowani na polski statek w Albanii. W Polsce wylądowali w Zgorzelcu i tam się poznali. Wzięli partyjny ślub, bo byli jeszcze żołnierzami. W 1964 roku wzięli ślub przed urzędnikiem Stanu Cywilnego, bo już było wiadomo, że nie wrócą do Grecji.
Mój dziadek jako Macedończyk znalazł się w Jugosławii. Babcia ze strony ojca została w Grecji i dopiero przed śmiercią dziadka mieli okazję się spotkać. Mój przyszywany wujek, też Macedończyk nie mógł mimo posiadania polskiego paszportu jechać na pogrzeb swojej matki. W ambasadzie powiedzieli mu, że dla nich jest Macedończykiem, nie Polakiem i nie dostanie wizy! Reszta partyzantów została rozdzielona po wszystkich krajach demoludów! To tak w skrócie, jeśli kogoś interesuje coś więcej na ten temat, wystarczy wpisać w przeglądarce: wojna domowa w Grecji. To, że moja mama znalazła się w komunistycznej partyzantce, to był wynik poszukiwania przez policję jej brata komunisty. Panowie z policji byli tacy uprzejmi, że wyrywali jej paznokcie, bo nie mogli zrozumieć, że nie znała miejsca pobytu swego brata. Kiedy wypuścili ją uciekła do partyzantów. Do końca swego życia nie należała do żadnej partii. Kiedy w 1992 roku chciała znów zobaczyć swoje wnuki, nie wydano jej wizy, bo mąż był Macedończykiem.
To tak w skrócie o byciu Grekiem moim okiem.
.
TP.
I tak oto chłopiec o nietypowym imieniu znalazł się na polskim podwórku. Tu poznawał kolegów, przyjaciół i miłość. Czy bardzo Ci przeszkadzało to skąd pochodzisz i jak się nazywasz w tworzeniu zwyczajnego życia. Jak kształtowała się Twoja świadomość społeczna, pomiędzy dwoma tradycjami kulturowymi? Święta, zwyczaje i przyzwyczajenia to też część naszego życia wpływająca na nasze wyobrażenia o wartościach, co wybierałeś z tak bogatego zestawu kultur, jakie zainteresowania i pasje a może hobby tworzyło przyszłego poetę?
S.P.
Zostałem ochrzczony w katolickim obrządku. Do pewnego czasu chodziłem na religię, ale pod wpływem pewnych sytuacji ojciec powiedział, że już nie będę chodził na religię i do kościoła. Rodzice nie chcieli zmienić mojej przynależności do kościoła katolickiego i do tej pory jestem notowany jako katolik. W Grecji pani w MSW powiedziała bym zmienił wiarę! Odparłem, że to nie rękawiczki by je zmieniać
W dzieciństwie wszyscy do mnie mówili Rysiu i tak to imię przylgnęło do mnie. Dopiero w ósmej klasie musiałem użyć mojego prawdziwego imienia na świadectwie ukończenia szkoły. Kiedy spojrzałem na swoją metrykę urodzenia, to się złapałem za głowę! Ktoś z imienia Sotiris, zrobił egipskie Sozatyris, a może mam jakieś powiązania z Egiptem? Urzędnicy jeszcze dwa razy zmieniali moje imię, a i to obecne Sotyris też jest z błędem, ale pal to licho!
Styczność z kulturą grecką mieliśmy uczęszczając na spotkania w tzw. świetlicy greckiej. Niestety, kiedy miałem zacząć uczęszczać do greckiej szkoły, zamknięto ją, a dzieci skierowano do polskich szkół. W domu rodzice mówili do nas i po polsku i po grecku. Nie było nagonki, jak to bywało w innych domach, żeby mówić w domu tylko po grecku! Moja mama mówiła płynnie po polsku.
Na naszym podwórku bycie Grekiem od kiedy mój brat pobił się z najsilniejszym z podwórka i go pokonał, a ja skopałem rówieśnika. No i już mieliśmy spokój.
W młodości zbierałem znaczki, wysyłaliśmy listy do hoteli w USA i przysyłali nam ich foldery. Ładne były! Grałem trochę na gitarze i na akordeonie. Muzykiem nie zostałem, ponoć jak mawiają moje córki uległem wypadkowi, po prostu słoń mi nadepnął na uszy! Miało to dobre strony, bo ze względu na słuch otrzymałem kategorię „C”. Na komisji wojskowej zapytano mnie czy rezygnuję z obywatelstwa polskiego by stać się Grekiem co wiązało się z przeniesieniem do rezerwy bez odbycia służby wojskowej. I tak dzięki komisji wojskowej stałem się pełnoprawnym Grekiem w Polsce.
Moim prawdziwym hobby było czytanie, miałem znajomą panią w księgarni i zawsze wydawałem pół pensji na książki. Wraz z paczką znajomych chodziliśmy do teatru, na festiwal Jazz nad Odrą, na koncerty i na różne inne imprezy! Fajnie było! Spotykaliśmy się w domach by podyskutować o wszystkim i o niczym przy dobrej muzyce. Ale się rozgadałem!
.
Jestem niczyj
Nie przynależę
Do barw tego świata
Realnie mnie nie ma
W żadnym spisie
Jedni przypisują mnie drugim
A ja unoszony przez ich niezdecydowanie
Wyrzucam się na jaki brzeg chcę
Jestem widmem z jakiegoś świata
Bez barw bez godła i flagi
Wolny istnieniem
TP.
Wspomniałeś o swojej fascynacji teatrem, a nawet o udziale w działaniach teatralnych, wydaje się to interesujące w twojej historii opowiedz o tym proszę.
S.P.
Kiedyś w niedzielę byliśmy na wycieczce i namówiłem ludzi w kawiarence, na obejrzenie spektaklu teatralnego w TV, „Noc Listopadowa” Wyspiańskiego mówiąc im, że jako Polacy muszą koniecznie obejrzeć ten spektakl. Trochę to trwało, ale dali się przekonać! Po obejrzeniu ładnie podziękowałem i opuściliśmy lokal!
Moja przygoda z teatrem studenckim TWA, jako marny aktorzyna, trwała dwa lata i przerwał ją Sierpień 80! Żeby istnieć nasze przedstawienie było zawsze próbą otwartą. Cenzura nie mogła się doczepić. Po każdym przedstawieniu obecny na nim cenzor wyrażał swoją opinię, co zmienić i tak do następnej próby otwartej. Wrocław w owym czasie był centrum kulturalnym: Festiwal Jazz nad Odrą, teatr Grotowskiego, teatr pantomimy Tomaszewskiego, festiwal teatru otwartego oraz wiele innych imprez. Vratislawia Cantans. Koncerty wielu grup muzycznych itd. Na koncert Edyty Demarczyk poszedłem we fraku i w cylindrze.
Wcześniej w liceum stworzyliśmy kabaret i przypomniałem sobie jak na jakieś akademii recytowałem Majakowskiego i zakończyłem go wskazując na grono pedagogiczne, „a winni jesteście wy”. Innym razem rzuciłem się na kolana przed dziewczyną w pierwszym rzędzie i zarecytowałem:” Za smutek mój, a pani wdzięk,…” Panienka nie wiedziała co ze sobą ma zrobić! No, świnia byłem! Biedna dziewczyna.
Oprócz tych „artystycznych” działań, pisałem też wiersze. To przecież Stachura napisał, „że wszystko jest poezją, a wszyscy są poetami”, no to Sotyrek też!
.
Nocne czuwanie rodaków
Z tańczącym Rejtanem
Jeszcze przed upadkiem
Ostatniego guzika
Budzi się groza
Rozbioru niepamięci
Gdy sen nie jest już lekarstwem
Tylko brakiem sił
A później nic
Cisza zagubienia
Poszukiwanie nienazwanego
Może już nie warto
Nikt przecież nie jest aniołem
Lecz jeśli jest
Czemu nie odleci z szumem skrzydeł
Tylko dokąd
.
TP.
Mogłeś zostać w życiu wszystkim, kosmonautą, strażakiem a nawet inżynierem, zostałeś – poetą. Wiesz jak odbierani są społecznie poeci jako ludzie nieco obok, ludzie, którym losy się pomieszały. Chociaż sama poezja traktowana jest jednak dość poważnie, to jednak jej twórcy z pewną podejrzliwością. Czy bycie poetą to decyzja czy wynik nadwrażliwości w ludzkim wymiarze tego słowa. Kiedy człowiek staje się poetą?
S.P.
Zadałeś trudne pytanie. Kiedy ktoś się mnie pyta, czy jestem poetą, to odpowiadam, że ja tylko zapisuję swoje stany świadomości i może dlatego ocieram się o wrażliwość. Może też dlatego, że coś w tym życiu przeżyłem, tak jak każdy z nas, ale nie wszystkim chce się pisać. Gdyby nie Internet, to nikt by nie wiedział, że piszę wiersze.
.
Kiedyś napisałem wiersz:
Mam trzydzieści trzy lata
Jak zechcę mogę zostać poetą
Mogę zostać pisarzem
Mogę zostać malarzem
Mogę być aktorem
Niech tylko odsiedzę wyrok
.
Ja mam wariackie papiery, bo nikt normalny nie spieprzy sobie życia, tak jak ja je sobie spieprzyłem! Chodzi o wyjazd do Grecji, ale to historia na książkę! Może kiedyś ją napiszę, przecież mogę zostać pisarzem, czyż nie tak?
Prawdą jest, że mężczyzna jest jak małe dziecko, lubi jak się nim opiekują i nie lubi zmartwień, bo go przytłaczają. Przyciąga kłopoty, ale odstawia je na później, może same się rozwiążą? Czasami tak, ale w większości przypadków nie. Zacząłem patrzeć na życie jak Kubuś Fatalista: Panie, to wszystko jest zapisane tam wysoko! Skoro jest zapisane to zostawmy je w spokoju. Panta rhei! Nikt nie wie, dokąd i po co?
Kiedyś znalazłem 10 dolarów i w Peweksie kupiliśmy sobie Żywca, a kryzys z piwem był wielki. Usiedliśmy przy stoliku w Rynku wrocławskim i nie było młodego, który by nie zapytał, gdzie je kupiliśmy. Kolega objaśniał: Bogaci hipisi z Ameryki wysłali biednym hipisom z Polski dolary, no i kupiliśmy sobie w Peweksie piwo! Żeby nie było, że przepiłem wszystkie zielone, to kupiłem jeszcze igłę do gramofonu, by słuchać porządnej muzyki i nie niszczyć płyt!
Być poetą, jak to ładnie brzmi, ale ja jeszcze nie wydałem wierszy, bo zgubiłem klucze do szuflady. Nawiasem mówiąc wydałem dwa numery gazety pod tym tytułem „Do szuflady”, tu w Grecji! Tam umieściłem parę swoich wierszy i niektórym ze znajomych nawet się podobały, narzekali tylko, że papier jest śliski! No i jak tu ludziom dogodzić?
.
Opowieść nie wigilijna
Czyli jak człowiekowi mylą się pojęcia
Wszak życie to jeszcze jedna droga donikąd
Na ławce w parku starszy pan z parasolem u boku
Pan Cogito
Jest przecież czas na marzenia
Jest przecież czas na życie
Nie ma tylko czasu na szczęście
Okno twego domu zabite na głucho
Drzwi twego domu jeszcze jedna dziura w niebie
Aniołowie lekko podskakując
Ćwiczą Jezioro Łabędzi
Nikt nie klaszcze
To się już objadło
Pan Cogito
Unosi się z ławki
Znudzony oczekiwaniem na cud
A przecież cuda już się skończyły
Odchodzi powolnym krokiem
.
TP.
Poezja jest częścią naszego DNA kulturowego, jest wcześniejsza niż pismo i nie istnieje ani obecnie ani w znanej historii ziemi, żadna kultura ani cywilizacja, nawet w grupach wyizolowanych w których nie pojawiło się zjawisko poezji. Koneczny czy T.S. Eliot, twierdzą, że kultura i cywilizacja nie mogą istnieć bez form ekspresji duchowej, a poezja jest ich najstarszym i najbardziej pierwotnym przejawem. To co mówię nie jest projekcją czy podejrzeniem, to wynik badań z pozycji antropologii kulturowej oraz kulturoznawstwa. Ale przeprowadźmy eksperyment intelektualny, wyobraź sobie, że stykamy się z cywilizacją pozaziemską która nie wytworzyła poezji, jakbyś im wytłumaczył czym poezja jest?
S.P.
Jak wytłumaczyć kosmitom? To proste! Walisz się otwartą dłonią w głowę, następnie przykładasz dwie dłonie, kciukami do głowy i machasz jak skrzydełkami! Spróbuj to zrobić, ja czasami dodaję do tego wysunięty język. Poćwicz przed lustrem!
Poezja dla mnie, jak zauważyłeś z wywiadu, jest to stan osobowości. To co czuję w danej chwili, to co myślę przelewam na papier. Słowo pisane znane jest od prehistorii, przez to kwitło rzemiosło, bo gliniarze (nie mylić z Policją czy milicją) trudnili się wyrobem glinianych kartek. Później Filozofowie, czy gminni pisarze zapełniali je swoimi myślami, następnie zostawały wypalone i czekały, aż archeolodzy je odkopią.
Myślę, że można to wytłumaczyć w bardzo prosty sposób: Wyciągamy rękę do nieba, po czym opuszczamy ją do serca, a następnie przykładamy dłoń do ust i lekko dmuchamy.
Poezja to coś co tkwi w człowieku, co pozwala mu być tym człowiekiem. Poezja jest życiem, bo w krótkiej formie opisuje je dokładnie.
Jak wytłumaczyć komuś coś o czym nie ma zielonego pojęcia? Trudna sprawa.
Może na przykładzie –
.
popatrz to jest kwiat
on nie mówi
a jednak przemawia
pomyśl co by powiedział
gdyby umiał mówić
jestem czerwoną różą
nazywanym przez ludzi
kwiatem miłości
ale jak każda miłość
mam też kolce
moja łodyga jest
w kolorze zieleni
a zieleń to nadzieja
na piękne dni
gdy będziecie razem
mam piękny zapach
i on ciebie i ją przyciąga
do waszych ramion
by przedłużyć wasze życie
.
I to jest właśnie poezja.
.
Wyciągnij rękę przed siebie i złap powietrze w dłoń, a teraz powiedz co czujesz?
Nic nie czuję
Ściśnij mocniej, czy czujesz, jak pulsuje krew
Tak
To powiedz to
Krew pulsuje w moich żyłach
Czyli jest żywa
No tak
To powiedz to wszystko, że wyciągnąłeś rękę…
Wyciągnąłem rękę przed siebie
I złapałem powietrze w dłoń
Nic nie czułem więc ścisnąłem mocniej
Poczułem, jak pulsuje krew w moich żyłach
Czyli jest żywa
Brawo, właśnie napisałeś wiersz.
.
TP.
Opowiedz teraz proszę, o swoich fascynacjach poetyckich, ulubionych poetach, być może wzorcach, ukochanych wydaniach poezji.
S.P.
Do Grecji przyjechałem z pięcioma tomami Stachury, którym zainteresowaliśmy się ze znajomymi, jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych. Po jego śmierci nastąpił bum miłości do niego. Nasz Sted, kochany Sted i tak dalej. Małolaty szalały. Kiedyś w radiu pani redaktor prowadząca program o nim puściła piosenki, które wykonywał Stachura. Jakaś małolata, oburzona powiedziała, że profanuje go, puszczając jakiegoś ciecia, który nie umie śpiewać! Mam tę płytę, tu w Grecji. Swego czasu nawet sam go profanowałem (przecież słoń mi nadepnął na uszy) i śpiewałem „Białą lokomotywę”.
Z wieszczów lubiłem Słowackiego i Norwida. Mickiewicz jakoś się tam nie mieścił. Czytałem, ale bardziej ci dwaj przemawiali do mnie.
Jak zauważyłeś wcześniej, umieściłem wiersz o Panu Cogito (moja interpretacja), czyli Herbert jako jeszcze jeden współczesny poeta.
Swoją drogą to on powinien dostać Nobla, ale cóż niezbadane są wyroki boskie!
Poezja śpiewana, mistrz Grechuta i Bułat Okudżawa, a także szereg innych twórców. Tu w Atenach byłem na koncercie noblisty Boba Dylana, a we Wrocławiu na koncercie innego wielkiego poety Leonarda Cohena. Sam przetłumaczyłem jedną z jego piosenek („Leonard Cohen — Heart With No Companion” — „Serce bez towarzysza”). Moja żona śp. raczyła mnie pochwalić, że przetłumaczyłem ją lepiej niż Zembaty! Była wielką wielbicielką jego piosenek i sama też grała na gitarze i je śpiewała. Nasza starsza córka nosi zresztą imię Zuzanna od jednej z jego piosenek, a na drugie ma Dagna po Przybyszewskiej. No liznęliśmy trochę z wielkiej sztuki!
TP.
Skoro uzgodniliśmy jak ważną rzeczą jest poezja dla naszej kultury, powstaje pytanie o odpowiedzialność poety wobec powołanej przez niego do życia wizji, oto poeta obdarza czytelników swoim utworem i uważasz, że żyje on swoim życiem czy jednak wchodzisz w dyskurs z potencjalnym odbiorcą. Oto Twój wiersz, który wywołał na portalu bardzo duże poruszenie i dyskusję. Teraz wytłumacz się z niego lub skomentuj siebie wobec niego.
Znamię
bohaterzy w swych zbrojach
w swoich marzeniach
łowią diamenty na niebie
jutro stoi za drzwiami
nie puka boi się że nikt go nie chce
halo czy ktoś mnie słyszy
to ja Ikar waszych dni
wasz Anioł Stróż z głową w chmurach
Judasz to mój mądrzejszy brat
uczony bo umiał liczyć do trzydziestu
a wy mędrcy nowoczesności
odbieracie mu godność
to Bóg go zdradził a przecież
mógł mu wytłumaczyć
Judasz to obraz dobroci
wydał by obronić
On wiedział zachował milczenie
to co miało być i to co było
jedność w uwierzeniu
świat taki malutki
stworzył tylko nicość
wiesz tam na niebie
ta kreska to ty
takie małe życzenie stwórcy
ot jeden prztyk palcami
tak myślę że niebo jest dla ciebie
i ta twarz jutra kiedy staniesz
na sądzie ostatecznej nadziei
wiem moja pamięć rozwodzi się z rozumem
nie przywołam jej pstryknięciem palców
to nie kelner w białym fartuchu
słyszałem echo na twoich dłoniach
odpowiedziałem ciszą twoich snów
mężczyzna stał sie obrazem w lustrze
z ręką na mojej pamięci strzygł brzytwą moje słowa
jutro wstało z bólem głowy
tabletka z krzyżykiem nie dała uspokojenia
wypaliłem znamię
.
S.P.
Czyli coś z cyklu co poeta chciał powiedzieć w swoim wierszu? Każdy człowiek ma osobiste skojarzenia z tekstem jaki wybiera do czytania. Żyjemy w kulturze chrześcijańskiej i jest ona żywa w naszych myślach jak i w życiu, czy tego chcemy czy nie. Każdy wiersz ma coś poruszyć w człowieku, ale jego odczucia są osobiste i są wynikiem jego przeżyć i doświadczeń. No i każdy ma inne. Poezja moim zdaniem powinna być uniwersalna, czyli dla każdego człowieka. W szkole zawsze mnie przerażało jak pani od polskiego mówiła: „Co poeta chciał wyrazić…”. Każdy z poetów szuka swojej drogi do wyrażania swoich uczuć itd. Bóg jest w każdym wierszu napisanym przez człowieka. Dlaczego tak sądzę? Przecież to Bóg stworzył człowieka i diabła. To zbuntowany anioł pod postacią węża po raz drugi stworzył człowieka już nie na podobieństwo Boga tylko mieszankę nieba z piekłem pod jedną postacią. To Bóg stworzył przyrodę, jej piękno opisywane przez wielu poetów. Także miłość, przecież poeci o tym wiedzą. To tyle na temat religii.
Poeta jest piewcą wolności, to jego pieśni o niej śpiewa tak wielu.
Co do wiersza, który umieściłeś, to nie widzę w nim nic niezrozumiałego, żeby trzeba go tłumaczyć z polskiego na nasze.
Jeśli chcesz możesz dołączyć te dwa wiersze.
.
Sędziowie nieomylni
Nie plujcie Kainowi w twarz
On chciał być kimś
Popatrzcie
Stoi skąpany we krwi
I nie wie co zrobić z rękami
Dajcie mu odrobinę miłości
Nie miejcie mu za złe
Że też chce być uwielbiany
Sędziowie nieomylni
Czyż nie zabijacie go
Swoją pychą
.
Kain czeka w kolejce po papierosy
(Wymęczony staniem po rozgrzeszenie)
Nerwowo dusi w ręce niedopałek
Nie wiedząc czy rzucić go na ziemię
Ostatni dym wątpliwości
Snuje mu się po policzku
Kain być dobry
Kain być przyjaciel
Chce wykrzyczeć wszystkim
Milczy
Mamrocząc tylko
Przepraszam
Przepraszam
Kain to tylko Kain
TP.
To już ostatnie pytanie, które chcę Ci zadać, dziękując jednocześnie za ten obszerny i piękny wywiad. Nie i nie będzie to pytanie czym jest poezja, bo tak jak w pytaniu o miłość nie da się znaleźć na to pytanie odpowiedzi. Ale chciałbym Cię zapytać o dwie rzeczy, po pierwsze czy piszesz poezję również po grecku i drugie, co z Twojej twórczości jest Twoim ulubionym, najukochańszym dziełem.
S.P.
To piękne pytanie — dziękuję za nie.
Ale gdybym miał wybrać „najukochańszy” wiersz, to stanąłbym na rozdrożu, bo jestem trochę egoistą i każdy napisany wiersz ma jakieś znaczenie dla mnie. Chciałbym, mimo że piszę do szuflady, by jednak to co z niej wypadło zainteresowało czytajacego. Wybrałem jednak te i mam nadzieję, że spodobają się czytającym ten wywiad, za który jestem ci wdzięczny (bo łechkocze trochę moje ego). Dziękuję i mam nadzieję, że doceniłeś moją szufladę. Jeszcze raz dziękuję!
To bardzo ciekawe pytanie. Jestem Grekiem jakby z odzysku, bo urodziłem się i wyrosłem w Polsce. Mogę pisać wiersze po grecku, ale łatwiej jest dla mnie wysłowić się po polsku i dlatego preferuję pisanie po polsku. Czytam poezję grecką, ale nie wzoruję się na niej mimo, że grecki język ma w sobie niezwykłą muzykę i rytm. Poniżej wiersz po polsku i przetłumaczony na grecki. „Stworzenie świata”
.
Stworzenie świata
oto nastał pierwszy dzień samotności:
drzwi trzasnęły za twoimi krokami
deszcz niespodziewanie buchnął w twarz
i już tak pozostanie
oto nastał drugi dzień samotności:
przyjaciół słowa w przerwach haustów
zachłystywania się wolnością
nikt nie umie przekonać
samego siebie
oto nastał trzeci dzień samotności:
muzyka potykanych się o siebie butelek
jak bełkot bezdomnego o własnym domu
kiedy ławka nie oddaje ciepła
boląc szczeblem po szczeblu
oto nastał czwarty dzień samotności:
taki sam jak pozostałe i przyszłe
rozpamiętywanie podartych fotografii
obrazy takie same a już inne
kiedy lustro odbija spojrzenie
jak piłkę tenisową
oto nastał piąty dzień samotności:
nic nie wyrosło pomiędzy mną a sobą
i po co się wtulać w ramion szklane odbicie
na dnie też nie można znaleźć spokoju
upiorny ranek boli złym światłem
pod latarnią zawsze najciemniej
oto nastał szósty dzień samotności:
poemat rozlany na stole kuchennym
odbija się bełkotem o lepszym jutrze
słowa ganią jedne drugie i tylko
język nie umie się wypowiedzieć
zmęczony nocnym czuwaniem
oto nastał siódmy dzień samotności:
cisza przerażonym spojrzeniem
kroi ciało do purpury
samotność daje się we znaki
nadchodzi błogi spokój
.
tłumaczenie
Δημιουργία του κόσμου
iδού, η πρώτη μέρα της μοναξιάς έφτασε:
η πόρτα χτύπησε πίσω από τα βήματά σού
η βροχή αναπάντεχα ξεχύθηκε στο πρόσωπό μού
και θα παραμείνει έτσι
iδού, η δεύτερη μέρα της μοναξιάς έφτασε:
οι φίλοι των λέξεων στις παύσεις των αναπνοών
της απόλαυσης της ελευθερίας
κανείς δεν ξέρει πώς να πείσει
ο ίδιος
έρχεται η τρίτη μέρα της μοναξιάς:
η μουσική των μπουκαλιών που χτυπούν το ένα πάνω στο άλλο
σαν τις ασυναρτησίες ενός άστεγου για το ίδιο του το σπίτι
όταν ο πάγκος δεν επιστρέφει τη θερμότητα
πλήττοντας σκαλί προς σκαλί
ήρθε η τέταρτη μέρα της μοναξιάς:
το ίδιο με τους άλλους και το μέλλον
η μνήμη των σκισμένων φωτογραφιών
εικόνες ίδιες και όμως διαφορετικές
όταν ο καθρέφτης αντανακλά το βλέμμα σου
σαν μπάλα του τένις
έρχεται η πέμπτη μέρα της μοναξιάς:
τίποτα δεν έχει μεγαλώσει ανάμεσα σε μένα και τον εαυτό μου
και γιατί να αγκαλιάζεσαι στην αγκαλιά ενός γυάλινου καθρέφτη
ούτε στον πυθμένα μπορεί να βρεθεί ειρήνη
το φρικτό πρωινό πονάει με κακό φως
είναι πάντα πιο σκοτεινά κάτω από το φανάρι
έρχεται η έκτη μέρα της μοναξιάς:
ένα ποίημα που χύθηκε στο τραπέζι της κουζίνας
αντηχεί με ασυναρτησίες για ένα καλύτερο αύριο
τα λόγια επιπλήττουν το ένα το άλλο και μόνο
η γλώσσα δεν ξέρει πώς να εκφραστεί
κουρασμένοι από τη νυχτερινή αγρυπνία
έρχεται η έβδομη μέρα της μοναξιάς:
σιωπή με τρομαγμένο βλέμμα
κόβει το σώμα σε μοβ
η μοναξιά έχει το τίμημά της
μια ευτυχισμένη ειρήνη έρχεται
.
.
Zakończenie
.
OPOWIEŚĆ NIE WIGILIJNA
Opowieść nie wigilijna
Czyli jak człowiekowi mylą się pojęcia
Wszak życie to jeszcze jedna droga donikąd
Na ławce w parku starszy pan z parasolem u boku
Pan Cogito
Jest przecież czas na marzenia
Jest przecież czas na życie
Nie ma tylko czasu na szczęście
Okno twego domu zabite na głucho
Drzwi twego domu jeszcze jedna dziura w niebie
Aniołowie lekko podskakując
Ćwiczą Jezioro Łabędzi
Nikt nie klaszcze
To się już objadło
Pan Cogito
Unosi się z ławki
Znudzony oczekiwaniem na cud
A przecież cuda już się skończyły
Odchodzi powolnym krokiem