
.
Nienawiść
Rozumiesz rodowody przebiśniegów wtórych,
Które wiosna szklana przywołuje łkaniem,
Jesteś małpim gajem u podnóża góry,
Tym przejściem, co zawdzięczam swoją hipomanię.
Próbujesz się namyślać przez bibułę wspomnień,
A ta – jak kalka czyśćca – drapie gołoledzią.
Stajesz się nikczemny do świata oraz do mnie,
Szepty suche świata są twoją spowiedzią.
Obrosła fałda lica w milenijne kurze,
Chrystus by nie wiedział, gdzie mu wbito kopię,
Gdyby spojrzał w oczu twoich wstrętnych kruże
Bądź w uszy, co zżerają wciąż szydery ropień.
Bajdurzysz swym jestestwem, rzygam twoim ciałem,
W Platonie kwitniesz iście w toni jego łajna,
Brzmisz jak dzieci z Downem – żyjące swym chorałem,
Jesteś tak obskurnie, obrzydle nadzwyczajna.
Dżdżownice, co się krzewią – sęk złośliwych myśli,
Rozmaz menstruacji na źrenic koszmarze –
Snują w zboża ducha kopiec nienawiści,
Coś cię kochać mocno i mordować każe.
Kochać i mordować w napletku wolności,
Z brzytwy zerwać włosy zaschnięte przez południa,
Cały pas istnienia to klepsydra z kości –
Krwi pomszczonej żądna histerycznie studnia
.
Tomasz Kowalczyk