.

Dlaczego w literaturze tak bardzo fascynuje nas zbrodnia?

.

Od lat na czele najpopularniejszych książek, które czytamy są kryminały. Czym jest powieść kryminalna?  To historia popełnienia zbrodni, przy czym najważniejsze w niej jest odkrycie motywów, sprawcy i jeśli to możliwe złapanie i ukaranie tego złego. 

Człowieka od zawsze fascynuje to, czego nie rozumie. Lubi podglądać, lubi się bać, stąpać po cienkiej granicy pomiędzy dobrem, a złem przyglądając się w cieniu. Historie kryminalne dają nam ten komfort. Możemy czytać o zwyrodnialcach, psychopatach i śmierci, jednocześnie mając świadomość, że możemy odłożyć książkę, przerwać jej czytanie i nigdy do tego nie wracać. Chociaż zazwyczaj ciekawość zwycięża. Kto zabił? Dlaczego to zrobił? Jak zabił? Czy uda się go schwytać? 

Kryminały, to historie pełne napięcia, skomplikowanych, niezwykłych zwrotów akcji, w których czytelnik może podejrzeć zło, ale również wcielić się w rolę detektywa. Podążać tropem, odkrywać drobne ślady i elementy, które nakierują go na rozwiązanie zagadki, ścigać się z czasem, żeby schwytać przestępcę, lub nie pozwolić na kolejną zbrodnię. 

To niesamowite jak działa wyobraźnia! Możemy siedzieć w wygodnym, ciepłym, bezpiecznym domu, w ulubionym fotelu, w miękkich kapciach z kubkiem rumianku w ręku i kotem na kolanach, jednocześnie będąc w umyśle niezłomnym, odważnym, inteligentnym detektywem, który walczy ze złem! 

Co jest najważniejsze w kryminałach? Motyw. Bo przecież jakiś musi być. Chcemy zrozumieć, wejść w umysł mordercy, dostrzec ciemną stronę i różnicę pomiędzy dobrem, a złem. Wydaje nam się, że inni ludzie mają podobne motywacje do naszych. Podobne rozumienie świata i rzeczywistości. Lubimy zastanawiać się nad potrzebami i powodami, lubimy obserwować innych i zastanawiać się, dlaczego tak, a nie inaczej postępują. Kryminały pomagają ćwiczyć nam tę umiejętność. Zastanawiamy się, czym kierował się morderca i chcemy sprawdzić, czy zgadliśmy.

Z jednej strony są to brutalne opisy, okrutne zbrodnie, niepojęte dla nas czyny. Z drugiej, mamy świadomość, że dobro istnieje, że walczy ze złem i że zazwyczaj zwycięża. Fascynuje nas chaos, inność, obce nam postępowanie, ale przecież cenimy sobie porządek i poczucie bezpieczeństwa. Sięgając po kryminał, oczekujemy świetnej, skomplikowanej, emocjonującej fabuły. Jest to rozrywka, która wywołuje w nas całą masę najróżniejszych emocji – od strachu i obrzydzenia, po radość i ulgę. 

Okazuje się, że fascynacja strachem nie jest niczym obcym. Wynika z naszej natury. Morderstwa fascynują podobnie jak klęski żywiołowe, wojny, wypadki drogowe. Z jednej strony nie możemy na nie patrzeć, z drugiej – nie potrafimy odwrócić wzroku. Zło dzieje się na naszych oczach, ale jesteśmy w bezpiecznej odległości. Lubimy czuć te emocje, ten przypływ adrenaliny, jesteśmy ciekawi, jednocześnie siedząc w zaciszu domowym wiemy, że nic nam nie grozi. 

W psychologii istnieje takie pojęcie, jak hybrystofilia. Jest to pożądanie osoby, która popełniła przestępstwo – gwałt lub morderstwo. Najpopularniejszym przykładem jest Joker, wróg Batmana, a właściwie Harley Quinn, która się w nim zakochała. Przestępcy i psychopaci wydają się pociągający ze względu na łamanie przez nich wszelkich zasad moralnych, praw i norm społecznych. A ludzi pociąga wszystko, co jest niezbadane, niepojęte i niebezpieczne. Mordercy są dla nas zagadką. Chcemy ją zrozumieć i rozwiązać, żeby przywrócić ład i porządek.

 Jednak czytanie kryminałów, to zupełnie inne odczucie niż ich pisanie. Kiedy czytam, nie interesuje mnie śmierć. Nie ona jest dla mnie najważniejsza. Osobiście lubię zagadki. Małe elementy rozrzucone po całej książce, które doprowadzają do jednej wyraźniej całości. Fascynuje mnie to, czego nie widać na pierwszy rzut oka to, czego nie widać na początku, a gdy już zobaczy się całość, niewidoczny element lśni jasnym światłem jak klejnot w mroku. Bo przecież to było tak oczywiste! 

Mój bohater nie musi być policjantem, detektywem czy agentem, żeby szukać odpowiedzi i walczyć ze złem. Żeby pisać kryminały o policjantach, wypadałoby odrobinę wejść w ich świat, bo zamiast fikcji, powstanie fantastyka. A przecież i tak największymi bohaterami są zwyczajni ludzie, żyjący obok nas, nie ogranicza ich prawo, a ich rozumienie jest nam dużo bliższe. Od zaprzyjaźnionego policjanta słyszałam, że sprawy kryminalne w rzeczywistości są bardzo nudne, zło zbyt okrutne, a to, co łączy pracę w Policji z programami dokumentalnymi o policjantach, to… Radiowóz i buty, bo wszystko inne jest odpowiednio podkoloryzowane, żeby przyciągnąć widza. Koloryzowanie jest fajne, o ile nie zrobi się z kryminału kolorowanki.

Nie lubię zakończeń pisanych na siłę, byleby zszokować. Kiedyś czytałam kilka ciekawych porad pisarskich. Jedną z zapamiętanych było to, żeby nie robić z czytelnika ,,idioty”. Czytelnik musi wiedzieć, dokąd zmierza. Musi wejść w skórę detektywa. Brać udział w poszukiwaniach, widzieć, dokąd prowadzą tropy i odkryć zbrodniarza. Czuć swoistą satysfakcję z zakończonego śledztwa i własnej dedukcji. 

Lubię szczęśliwe zakończenia, jednak te nieoczywiste pociągają bardziej. Te, które pozostawiają lekki niedosyt, o których się rozmyśla, ustala własne zakończenie i próbuje zgadnąć, co tam się tak naprawdę wydarzyło. I tu znowu – pociągające jest to, czego do końca nie możemy zrozumieć. 

Czy pociąga mnie śmierć? Z pewnością jest dla mnie niezrozumiała. Towarzyszy człowiekowi od początków jego istnienia, a jednak cały czas jej nie rozumiemy i nie umiemy się do niej przyzwyczaić. Jest skazą, hańbą dla ludzkiego gatunku, który ma zakodowaną w głowie nieśmiertelność, ale jego kruchość sprawia, że w każdej chwili możemy skończyć życie. 

Czy pociąga mnie krwawa zbrodnia? Absolutnie nie. Mam świadomość okrucieństwa, które może się przydarzyć i naprawdę nieraz przydarza ludziom. Osobiście wolę o tym nie pamiętać, nie myśleć i czuć się bezpieczna. Jednak, kiedy piszę o zbrodni, muszę wejść w umysł psychopaty. Spróbować zrozumieć jego działania, patrzyć jego oczami na zbrodnię, której dokonuje, czuć podniecenie tym, co robi. Widzieć zło w czystej postaci i się nim napawać. 

.

.

Żeby przekonać czytelnika, opis zbrodni, powinien wypływać z serca. Z tej cząstki zła tkwiącej w człowieku, którą, na co dzień zwyczajnie ignoruję. Po opisach zbrodni, zawsze czuję się zbrukana. Muszę zamknąć laptop, wyjść na świeże powietrze, poczuć na twarzy podmuch wiatru, usłyszeć szum liści, lub zwyczajnie wziąć głęboki oddech. Albo kilka. Oczyścić umysł, zanim znowu wrócę do mroku, który wypuściłam na wolność. Jego siła na szczęście z każdym kolejnym podejściem słabnie, aż do nowej historii i nowej przerażającej zbrodni.

Sama nie lubię czytać mocnych kryminałów. Przerażają mnie. Sprawiają, że boli mnie serce. Zagłuszają moją wrażliwość i powodują, że czuję się zwyczajnie źle. Moje granice wytrzymałości emocjonalnej, są wtedy na wyczerpaniu. A przecież nie o to chodzi! Dla mnie książka, to przede wszystkim przyjemność – nawet ta kryminalna. Cieszy mnie, że powieści jest tak wiele i każdy może wybrać coś dla siebie.

Czy sprawia mi przyjemność opisywanie okrutnych zbrodni? Absolutnie nie. Jednak wiem, że ona istnieje i nieraz lubię poruszać się w jej mętnych mackach, po to, żeby na końcu zobaczyć wyjście i światło, które rozgrzewa wnętrzności. Pokazać, że istnieje dobro i warto o nie walczyć. 

Bo przecież o to w tym wszystkim chodzi. Żeby podejrzeć odrobinę, żeby poczuć adrenalinę, emocje, żeby zastanawiać się, szukać odpowiedzi, żeby ułożyć puzzle w całość i widząc ją, pamiętać o tym, że istnieje dobro. Że zbrodnia zostaje pomszczona, a zbrodniarz ukarany. Że pomimo niedoskonałości, trudów i potknięć, dobro zwycięża, miłość jest silniejsza niż śmierć, a życie ważniejsze niż wszystko inne. Kryminały nam to wszystko dają bez przymusu wychodzenia z bezpiecznego domu.

To, co? Po jaką literaturę dziś sięgniesz?

A.A. Milewska

7
4

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *