.

Po śladach





Na wąskiej ścieżce drobne ślady.
Ta ścieżka w otchłań mknie zieleni,
a tam czasami w białej sukni
jej postać zalśni w oddaleniu.

Niekiedy słychać echo śpiewu -
powietrze niesie głos jej czysty.
A kiedy wiatr potrąca drzewa,
słyszysz, jak o niej szepczą liście.

Ścigasz domysłem kształt jej twarzy.
Chciałbyś zobaczyć blask jej oczu,
a widzisz tylko cień jej włosów.
Przyspieszasz niespokojnie kroku.

Im dalej brniesz w tych drzew gęstwinę,
tym bardziej świat za tobą ginie.
Widzisz jedynie dal zieloną,
a ścieżka biegnie w nieskończoność.

Patrzę, jak idziesz jej śladami,
jak niesie cię jej tajemnica.
To właśnie ja przed tobą idę,
słyszę twe kroki i umykam.

Będę iść zawsze niepoznana -
władczyni kwiatów, drzew i ścieżek.
Będę prowadzić cię i więzić,
i do nikogo nie należeć.

Przez gęsty las, przez gór pustkowie,
przez ciemne głębie oceanów,
choć twoje wargi giną z głodu,
choć twoja twarz się cieniem staje.

Bo tylko wtedy mnie zrozumiesz,
bo tylko wtedy mnie odkryjesz,
gdy jestem blisko, tuż przed tobą
i znikam w krzewów plątaninie.

A jeśli kogoś już spotkałeś
i znałeś wszystkie odpowiedzi,
to nie wyjaśni ci, kim jestem,
nim mojej drogi nie przemierzysz.

Lecz ty sam kiedyś mnie zatrzymasz.
Obrócisz moją twarz ku sobie.
Zobaczysz, jak podnoszę oczy,
i w nich przeczytasz wszystko o mnie.
.
Katarzyna Maria Dźwigała
3
0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *