.

Recenzja powieści „Zaplatana w porwanie” Agnieszki Milewskiej od Read with tea, dog & me

.

„Zaplątana w porwanie” Agnieszki Milewskiej to powieść, która wciąga od pierwszej strony – nie tylko, dlatego, że zaczyna się jak klasyczny thriller z kobiecym pazurem, ale dlatego, że natychmiast budzi emocje. To książka, która pachnie codziennością: lemoniadą w upalne popołudnie, rozmową przyjaciółek, zwyczajnym szczęściem, które tak łatwo zburzyć jednym dramatycznym wydarzeniem. I właśnie w tym tkwi jej siła – w umiejętności przejścia od błogiej normalności do niepokoju, od śmiechu do strachu.

Z początku czyta się ją jak obyczaj o dwóch kobietach – Magdzie i Dorocie, – które wspierają się w codziennych sprawach. Ich przyjaźń jest autentyczna, ciepła i kobieca w najlepszym sensie tego słowa. Milewska oddaje ich relację bez przesłodzenia: z humorem, z sarkazmem, z prawdą. I właśnie wtedy, gdy czytelnik zaczyna się przyzwyczajać do tego świata, wkracza dramat – porwanie siostry jednej z bohaterek. Od tego momentu powieść nabiera dynamiki i zmienia się w coś znacznie bardziej intensywnego – połączenie thrillera, kryminału i psychologicznej historii o lojalności, strachu i miłości.

Autorka potrafi pisać o emocjach tak, że czytelnik je czuje. Widzimy przerażenie Doroty, gdy odkrywa film z pobitą siostrą błagającą o pomoc. Czujemy napięcie Magdy, która z jednej strony pragnie być racjonalna, z drugiej – nie potrafi zostawić przyjaciółki samej. To właśnie emocjonalna prawda sprawia, że ta książka działa. Choć fabularnie mamy do czynienia z porwaniem i próbą ratunku, to tak naprawdę opowieść o relacjach: o tym, jak daleko można się posunąć, by uratować kogoś, kogo się kocha, i jak różnie ludzie reagują, gdy świat wali im się na głowę.

Dużym atutem jest również postać Wilka – mężczyzny z przeszłością, który balansuje między światami: tym legalnym i tym, w którym rządzą inne zasady. To postać niejednoznaczna, ale prawdziwa – chropowata, nieco mroczna, z pozoru zimna, a w rzeczywistości bardzo ludzka. W relacji Magdy i Wilka widać subtelną grę sił – przyciąganie, nieufność, wzajemne testowanie granic. Ich sceny – pełne napięcia, erotyzmu, czasem gniewu – są pisane odważnie, ale z wyczuciem. Autorka nie ucieka od namiętności, ale nie pozwala jej przyćmić emocjonalnej treści.

Milewska doskonale operuje dialogiem – to właśnie rozmowy budują postaci, odsłaniają ich charaktery, a czasem stają się jedynym sposobem radzenia sobie z chaosem. Widać, że autorka zna ludzi – ich sposób mówienia, ich reakcje. Nie ma tu sztuczności. To, co w wielu powieściach brzmi teatralnie, u niej brzmi naturalnie i swojsko.

Zaskakujące jest też to, jak płynnie autorka łączy lekkość codzienności z ciężarem zbrodni. Sceny kawiarni, żartów, rodzinnych drobiazgów przeplatają się z opisami bólu, strachu, przemocy – a mimo to wszystko układa się w spójną całość. Ta równowaga między czułością a brutalnością sprawia, że książka nie jest jednowymiarowa.

Dla mnie jednak największe wrażenie zrobił sposób, w jaki Milewska pokazuje kobiecą solidarność. To nie jest opowieść o ofiarach ani o idealnych heroinach. To historia kobiet, które się boją, ale działają; które upadają, ale podnoszą się dla kogoś innego. Magda, Dorota, nawet Kamila – każda z nich pokazuje inny rodzaj siły. To bohaterki, z którymi można się utożsamić, bo są ludzkie, nieprzewidywalne, niekiedy po prostu – prawdziwe.

Jest w tej książce coś, co zostaje po zamknięciu ostatniej strony – to uczucie, że historia mogłaby wydarzyć się naprawdę. Że gdzieś obok nas żyją takie kobiety, które śmieją się przy kawie, a następnego dnia muszą ratować czyjeś życie. Milewska pisze o nich z czułością, ale i z realizmem – nie boi się pokazać ich błędów, nie idealizuje ich wyborów.

„Zaplątana w porwanie” to nie tylko historia o przestępstwie, ale o tym, jak ludzie reagują, gdy świat się rozpada. To książka o zaufaniu – do siebie, do innych, do losu. I choć jest pełna napięcia, to jej emocjonalny rdzeń jest bardzo ludzki.

Czytałam ją z rosnącym niepokojem, ale i wzruszeniem. Wciągała mnie fabularnie, ale zostawiała też miejsce na refleksję: o granicach lojalności, o miłości, o tym, jak kruche jest nasze poczucie bezpieczeństwa. Milewska napisała powieść, która nie tylko trzyma w napięciu, ale także wzrusza – i to właśnie czyni ją wyjątkową.

Dla mnie osobiście „Zaplątana w porwanie” to książka o odwadze w najczystszej postaci – tej codziennej, cichej, która nie potrzebuje wielkich słów. O kobietach, które ratują świat – nie ten cały, ale ten, który kochają.

Read with tea, dog & me

2
1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *