.

Metamorfozy – Zapomniane dziedzictwo. Śmiech pod piramidami

– czyli, zapomniane ogrody naszego dzieciństwa

.

Apullejusz – Metamorfozy

Kiedy zaś nastawiam ucha, o czym tam ciągle pytlują, słyszę, jak jeden z nich parskając śmiechem, woła:

– Ale przestańże już wyplatać takie duby smalone i historie niestworzone!
To usłyszawszy ja, którym zresztą zawsze ciekawy na nowinki:
– Ależ przeciwnie – powiadam – niech nie przestaje. Tylko mnie przypuśćcie do rozmowy,

.

Kiedy myślimy o starożytnym Egipcie, w głowie pojawiają się monumentalne piramidy, groźni kapłani, mumie z wiecznym grymasem i koty, które rządziły światem zanim Internet je odkrył na nowo. Ale rzadko kto zadaje sobie pytanie: czy faraon miał poczucie humoru? Czy skryba potrafił rzucić sucharem? Czy kapłan śmiał się z własnych zaklęć, gdy te nie działały? Otóż tak — i to jak!

Egipcjanie, choć otoczeni bogami, rytuałami i śmiertelną powagą życia pozagrobowego, byli mistrzami żartu. Ich humor był złośliwy, sprośny, absurdalny i często tak wyrafinowany, że dzisiejszy stand-upowiec mógłby się zawstydzić.

Zacznijmy zatem od dowcipu. Pewien żonaty mężczyzna postanowił porzucić żonę dla nowej kobiety. Przy­chodzi więc do swojej żony, która od lat jest niewidoma na jedno oko i mówi: „Rozwodzę się z tobą, bo jesteś ślepa na jedno oko”. A ona na to: „Po dwudziestu latach małżeństwa dopiero teraz się zorientowałeś?”. Ten au­tentyczny staroegipski żart, prawdziwie rzadki rarytas, szczęśliwie zachował się do naszych czasów w korespondencji z okresu Ramessydzkiego. Przekazał go nam skryba o imieniu Dhutmose, który martwi się, że opowiedział dowcip naczelnemu poborcy podatków i najwyraźniej został źle zrozu­miany. Pisze on: „słyszałem, że jesteś zły i ob­mawiasz mnie niesprawiedliwie z powodu kawału, jaki opowiedziałem naczelnemu poborcy podatków, mimo że to jego żona namawiała mnie, żebym opowiadał żarty”.

Innym ciekawym przykładem jest ironiczna wymiana zdań zacho­wana w korespondencji z El Lahun, w której autor oraz pomniejszy urzędnik imieniem Pepi wymieniają uwagi dotyczące dalekiej podróży. Uprzejme standardowe for­mułki charakterystyczne dla egipskich listów zostały tu celowo przeinaczone, zaś cała korespondencja nabiera sarkastycznego wydźwięku. Jeden z mężczyzn informu­je: „Jakże źle się stało, żeś dotarł cały i zdrowy!”, w odpo­wiedzi zaś czytamy: „Przyjedź mnie odwiedzić. Zoba­czysz, będziemy się źle bawić”. Charakter zawartych w tej korespondencji sformułowań pozwala domniemywać, że takimi wesołymi „obelgami” obrzucało się dobrodusznie dwóch przyjaciół, choć oczy­wiście nie możemy wykluczyć, że mężczyźni rzeczywiście źle sobie życzyli – niestety, tego nigdy nie ustalimy z całą pewnością.

Albo weźmy na przykład Papirus Anastasi I — literacką perełkę, w której nauczyciel wyżywa się na uczniu z taką pasją, że współczesny korepetytor mógłby dostać zakaz zbliżania się do tablicy.

„Nie potrafisz zmierzyć pola, nie znasz długości liny, nie rozumiesz kąta — a chcesz być pisarzem? Lepiej pasterzem osłów zostań, bo i one mają więcej rozumu niż ty.”

Ale nie tylko słowem Egipcjanin żartował. W sztuce też potrafił dać czadu. Na słynnym Papirusie z Turynu, który nie bez powodu bywa nazywany „papirusem erotycznym”, znajdziemy sceny tak pikantne, że nawet współczesne tabloidy by się zawstydziły. Koty w roli żołnierzy, myszy jako urzędnicy, a zwierzęta w aktach miłosnych, które przypominają bardziej kabaret niż rytuał — to wszystko pokazuje, że Egipcjanie nie tylko mieli dystans do siebie, ale też niezły ubaw z hierarchii społecznej. Kiedy mysz prowadzi kota na smyczy, wiadomo, że ktoś właśnie wyśmiewa władzę.

A co z chłopem elokwentnym? Ten bohater literacki z XII dynastii to prawdziwy mistrz retoryki, który błaga urzędnika o sprawiedliwość, jednocześnie robiąc z niego idiotę w najpiękniejszy możliwy sposób.

„Czyż nie jesteś jak sędzia, który śpi, gdy sprawiedliwość woła?”

To nie tylko dramat, ale i komedia.

Nawet medycyna nie była wolna od żartów. W Papirusie Ebersa znajdziemy recepty tak absurdalne, że trudno uwierzyć, iż ktoś je traktował poważnie. Na przykład:

„Zmiażdż łapę hipopotama, wymieszaj z tłuszczem lwa, posmaruj głowę — włosy wrócą, a może i rozum.”

Brzmi jak przepis z programu kulinarnego dla szamanów, ale kto wie — może działało?

W listach prywatnych też nie brakowało figlarności. Jeden z nich zawiera uwagę:

„Nie pisz mi więcej o swojej kochance — chyba że nauczyła się gotować. Wtedy może być warta wzmianki.”

To nie tylko dowód na to, że Egipcjanie mieli wymagania, ale też że potrafili wyrazić je z klasą i humorem.

Podsumowując — Egipcjanie śmiali się z siebie, z innych, z bogów, z urzędników i z życia. Ich humor był lustrem społecznym, narzędziem krytyki i sposobem na przetrwanie w świecie, gdzie każdy dzień mógł skończyć się mumifikacją. A my, czytając ich teksty, możemy tylko przyznać: śmiech to nie tylko zdrowie, ale też dziedzictwo, które przetrwało tysiąclecia. Więc następnym razem, gdy spojrzysz na Sfinksa, pamiętaj — może właśnie opowiada dowcip, tylko nikt go jeszcze nie rozszyfrował.

Pamiętacie może słynną scenę z filmu „Walka o ogień” kiedy jednemu z bohaterów spada kamień na głowę upuszczony przez partnera i zaczynaja się pierwszy raz w życiu śmiać, tak moi drodzy śmiech nas uczłowiecza.

Leonard

.

Jako ilustracji do artykułu użyto pełny występ w dwóch częściach słynnego zespołu AGA BOOM w godzinnym spektaklu z publicznością. Drodzy Państwo gorąco namawiam do obejrzenia to naprawdę cudowna podróż po niezwykłych światach pełnych teatralnej wyobraźni.

.

3
0

2 komentarze

  1. Nie potrafię zmierzyć pola, nie znam długości liny ani nie rozumiem kąta… Ale mam koty, które mną rządzą! Liczy się? 🤣 Bardzo pouczający artykuł. Nigdy nie myślałam o ludziach z tamtych czasów w kontekście poczucia humoru, a przecież na pewno je mieli! 🙂

    Aga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *