
.
Ciemny nokturn
Rośnie malwa zbędna, ścieli się w sen wieczny,
Tykadłem czerwienistym porasta w brać zachodu,
Być może jutro będzie – jutrem korowodu,
Gdzie miłość się ujarzmia i czyni świat bezpiecznym.
A obok malwy sroka – posępna, skrzydłooka,
Czarnieje bielinami, rujnując słońc przesmyki,
Jesteśmy tacy sami, choć wokół noc szeroka,
Głęboka i jednaka, bujają w ćmach kosmyki.
A dalej – moje ciało – to które już nie żyje,
Zarosło w plusz wszechgwiezdny, pod powieką starty,
I mimo że krzyczało – przegrani biorą karty,
Wciąż pozamętnie drze się i ponad chłodem wyje.
I dalej, ciągle dalej, omdlewa noc niebiańska,
Czartowa, ciemna góra zachodzi pełnią zorzy,
Nie lubi noc rannego rosockliwego lańska,
Więc echo uwydatnia i nim w ciemni barłoży.
Na samym końcu postać, porasta monetami,
Sprzedaje swą rodzinę, by zostać chwil królewcem,
I żegna się, i wita niby to ze łzami,
A niby to świat czyni, tak czyni to, co zechce...
Tomasz Kowalczyk
.